franciszkanska3.pl

Pielgrzymka Kaszubska z Helu do Lewoczy pokona pieszo ponad tysiąc kilometrów

sobota, 20 sierpnia 2011 Pielgrzymka Kaszubska z Helu do Lewoczy pokona pieszo ponad tysiąc kilometrów

Ponad tysiąc kilometrów tyle mają do pokonania uczestnicy pielgrzymki pieszej z Helu do Lewoczy na Słowacji. Dziś pątnicy zatrzymali się w Ludźmierzu.

W sanktuarium w Ludźmierzu pielgrzymów ubranych w regionalne stroje witał kustosz ks. Tadeusz Juchas. Byli też przedstawiciele Związku Podhalan, największej góralskiej organizacji. Wiele pielgrzymów miało na ramionach żółte pielgrzymkowe chusty haftowane kaszubskim wzorem. Na transparencie widniał napis: „Me trzimóme z Bóga”. – To niezwykła pielgrzymka, chyba najdłuższa w Polsce. U kresu wędrówki pątnicy kłaniają się przed Gaździną Podhala, u której wypraszamy potrzebne łaski na dalszy szlak pielgrzymi – mówi ks. Tadeusz Juchas. 

Pielgrzymi z Helu nawiedzili również sanktuarium na zakopiańskich Krzeptówkach. Modlili się przed pomnikiem Jana Pawła II, zwiedzili też Park Fatimski, gdzie jest ołtarz, przy którym Jan Paweł II odprawił Mszę św. pod Wielką Krokwią w 1997 r. 

Pielgrzymka Kaszubska wyruszyła z Helu 25 lipca. Początkowo liczba pielgrzymów wynosiła 320. Do Częstochowy dotarło już 360 osób. Przed pielgrzymami jeszcze 130-kilometrowy odcinek do sanktuarium maryjnego w Lewoczy na Słowacji, gdzie 22 sierpnia będzie koniec pielgrzymki. 

Młodzi pielgrzymi, Wojciech i Maciej, obliczyli, że grupa porusza się średnio 7 kilometrów na godzinę. Najstarszy pielgrzym ma 80 lat. Wśród pątników są znani sportowcy, m.in. była wicemistrzyni w szermierce i koszykarka. Wszelkie informacje o pielgrzymce można znaleźć na stronie: www.1040.pl. Moderatorzy strony umieszczają tam codziennie zdjęcia z pielgrzymkowego szlaku.

jg / Ludźmierz

KAI

 

Relację piszą Maciej i Wojtek

19 sierpnia 2011 zaczyna się ona tak:

" Ci górale to bardzo gościnni ludzie. Poprzedniej nocy byliśmy u rodziny z Krauszowa. Pani gospodyni i jej córka powiedziały nam m. in. jak się wyrabia oscypki. Mieliśmy też okazję skosztować rodzimych wyrobów. Prowiant, który przygotowała nam na drogę pani gospodyni, starczy nam chyba aż do Lewoczy.

Podczas gdy ja wieczorem po apelu uległem zmęczeniu,  Wojtek wytrwale pisał relację z dnia poprzedniego.


Rano znowu nie chciało nam się wstać. A obecność w pełnym rynsztunku na mszy o 6:00 powoduje, że odczuwamy pewną monotonię
(nie chodzi oczywiście o samą liturgię, ale raczej pewien odgórnie ustalony plan dnia). Śledząc przebieg trasy w ciągu ostatnich dni, stwierdzamy, że wyjście każdego dnia mogłoby się odbywać z półtoragodzinnym poślizgiem. Tym bardziej, że nie pierwszy już raz zdarzyło się, że na przerwę obiadową przychodzimy za wcześnie. Powoduje to, że miejscowi gospodarze nie są jeszcze przygotowaniu, by ugościć pielgrzymów. Pod tym względem odczuwamy pewien chaos. Dzisiejszy postój na obiad trwał trzy godziny, a mógł być krótszy. W miejscowości Ząb dostaliśmy "coś na ząb". Warto dodać, że jest to najwyżej położona wieś w Polsce." Więcej...

KOMENTARZE

Brak komentarzy

zostaw komentarz
Archidiecezja Krakowska Archidiecezja Krakowska

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

POLECANE

Europa na wakacje
Rzym Jana Pawła II. Przewodnik dla Pielgrzymów
Poznaj piękno i głębię człowieka w ujęciu o. Józefa Augustyna!
Cuda z Jasnej Góry
Matka Boża Ludźmierska Królowa Wysłuchanych Modlitw