Imieniny: Marleny, Seweryna, Igi

Wydarzenia:

Wywiady

„Musimy od siebie bardziej wymagać"

 fot. www.krakow.sercanie.pl

28 marca w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach kard. Stanisław Dziwisz pobłogosławił 39 nowych Nadzwyczajnych Szafarzy Komunii Świętej. Świeccy pomocnicy Kościoła w Archidiecezji Krakowskiej niosą chleb życia już od 10 lat. Z Jackiem Okoniem, Adamem Markowskim i Januszem Szarkiem rozmawia Michał Henkel

 

M.H.: Nadzwyczajny szafarz to brzmi jak człowiek do zadań specjalnych i chyba trochę  jest?

J.O.: Niektórzy mówią, że stoimy pół kroku za księżmi, oczywiście przy ołtarzu pomagając im w posłudze, głównie w rozdawaniu Komunii św. w kościele. Naszym głównym zadaniem jest jednak zanoszenie Chrystusa tym, którzy już nie mogą przyjść do kościoła.  To osoby, starsze, chore, które pragną przystąpić do Komunii głównie w niedzielę, więc proszą nas by przynieść im ten upragniony dar.

J.SZ.: Nie jesteśmy wyświęcani, mamy żony dzieci, wnuki. Jesteśmy pobłogosławieni tylko do roli pomocniczej w przypadku, gdy kapłan nie może udzielić sakramentu z racji obowiązków. Na przykład w niedzielę, gdy ma kilka Mszy św. w danej parafii, nie jest więc w stanie iść jeszcze do chorych, wtedy pojawiamy się my.

M.H.: Co trzeba zarobić, by takim nadzwyczajnym szafarzem zostać?

J.O.:  Przede wszystkim chcieć i ułożyć sobie sytuację w rodzinie, bo jest to posługa niesłychanie odpowiedzialna. Jeżeli już podejmujemy się chodzić do kogoś, to nie może być tak, że go zostawiamy i wyjeżdżamy na wakacje. Po drugie trzeba zyskać zgodę całej rodziny na to, że zmieni się radykalnie rytm naszego życia szczególnie w niedzielę i święta.  Po trzecie trzeba przyjąć taki model życia, by nieustannie żyć w stanie łaski uświęcającej. Trzeba też wziąć udział w kikumiesięcznym kursie i zdać egzamin.

M.H.: Widać to bardzo czasochłonna posługa.

A.M.: Przede wszystkim piękna posługa, dzięki, której sam się uświęcam, wzrastam i widzę, że już nie jestem tym samym człowiekiem, który podejmował tę posługę. Dziś już inaczej przeżywam Mszę świętą, bardziej interesuję się życiem Kościoła i inaczej patrzę na wiele spraw związanych z wiarą.

J.SZ.: Nasz opiekun ks. Jerzy Serwin ma takie powiedzenie, że nic po błogosławieństwie nie jest już takie samo. Po ośmiu latach mogę to potwierdzić, że zmieniamy się na lepsze. Musimy od siebie bardziej wymagać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zostaniemy poproszeni o pomoc choremu lub w kościele, nawet w dzień powszedni, a tak się już zdarzało.

M.H.: Jak reagują parafianie na świeckich z Najświętszym Sakramentem?

J.0.: Chorzy bardzo nas oczekują, można powiedzieć, że powoli stajemy się członkami rodziny. Jesteśmy bardzo serdecznie przyjmowani, również przez rodziny chorych, zasadniczo spotykamy się z niezwykłą życzliwością. Na miejscu nie tylko udzielamy sakramentu ale również rozmawiamy, kilka ciepłych słów, informacje o tym, co dzieje się w parafii, na osiedlu to dla nich bardzo ważne.

A.M.: Są jednak i takie sytuacje w kościele, gdy w trakcie udzielania Komunii św. niektórzy przechodzą ostentacyjnie na drugą stronę. To powoli zanika ale ciągle jeszcze są takie wypadki, są też tacy, którzy specjalnie klękają. Oczywiście nie należy się tym zrażać, myślę, że to kwestia dorośnięcia wiernych do posługi szafarza, wielu z nich tej posługi zwyczajnie nie rozumie.

M.H.:  Czyli na pewno potrzeba edukacji?

J.SZ.: Na pewno, my razem z braćmi jesteśmy pionierami z pierwszego rocznika, wtedy było jeszcze ciężej i były jeszcze większe obiekcje a nawet otwarte protesty. Dziś jest już zdecydowanie lepiej.

M.H.: A co na to rodzina szafarza ?

A.M.: Przyznam się, że sam zgłosiłem się na początku bardzo entuzjastycznie, oczywiście musiałem mieć akceptację małżonki. Myślę, że ona też czuje sie przez to dowartościowana. Dla naszej rodziny to naprawdę wielkie błogosławieństwo, gdy żona była chora przez dwa tygodnie przynosiłem dla niej Najświętszy Sakrament. Co to było za przeżycie, gdy codziennie przyjmowała Ciało Pańskie.

J.SZ.:  Ja również, tak jak i brat miałem to szczęście posługiwać chorej żonie oraz córkom i muszę powiedzieć, że były to bardzo mocne przeżycia.  Oczywiście każda Komunia jest przeżyciem, trzymanie w rękach hostii to wielka sprawa, ale niesienie jej bliskim to dodatkowa chwila  radosnej emocji. To wszystko na chwałę Pana, więc nasza rodzina też wzrasta.

Od soboty w całej Archidiecezji Krakowskiej posługuje w sumie 375 szafrzy w 155 parafiach. Obecny rocznik jest już dziesiątym.

Źródło:
;