Imieniny: Oswalda, Marii, Mariana

Wydarzenia:

Polska

Abp Marek Jędraszewski w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych: Święta sprawa Polski i jej przyszłości dotyczy każdego z nas

arcybiskup jędraszewski fot. Ks. Łukasz Michalczewski / Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

- Oczy generała Augusta Fieldorfa Nila patrzą dziś na nas po tylu już latach. (…) Mówią w sposób niepozostawiający najmniejszej wątpliwości: dziś święta sprawa Rzeczypospolitej i jej przyszłości dotyka każdego z nas, dotyka także ciebie - mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. odprawionej w Sanktuarium św. Ojca Pio w Warszawie w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

 

Arcybiskupa w sanktuarium św. Ojca Pio przy ul. Gen. Fieldorfa 1 w Warszawie powitał proboszcz Andrzej Kuflikowski. – Ekscelencjo przybywasz z Krakowa, gdzie urodził się generał August Emil Fieldorf. (…) 24 lutego minęła 67. rocznica męczeńskiej śmierci tego wielkiego Polaka. August Emil Fieldorf nie cofnął się przed pokusami. Był niezłomny. (…) Biskup Stanisław ze stolicy krakowskiej też. Mówi się o kard. Księciu Sapieże, że był „księciem niezłomnym”. Potem był św. Jan Paweł II. A teraz jesteś ty, arcybiskup Marek, też niezłomny w swym pasterzowaniu – powiedział i poprosił o przewodniczenie Eucharystii.

Na początku homilii arcybiskup stwierdził, że przeżywając dzień Żołnierzy Niezłomnych należy zadać pytanie o źródło ich determinacji i odnaleźć klucz do zrozumienia ich biografii, a także istoty narodu, z którego się wywodzą.

Metropolita przypomniał, że ten klucz dał Polakom Ojciec Święty Jan Paweł II na Placu Zwycięstwa, gdy powiedział, że człowieka i dziejów Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. – Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. (…) Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa – mówił wtedy papież.

Arcybiskup przywołał Ewangelię, w której Chrystus został poddany kłamstwom kusiciela. Diabeł chciał złamać Jezusa, wykorzystując ludzkie słabości. Kusił Zbawiciela pożywieniem i pożądliwością oczu oraz władzy. Jezus odrzuca zakusy szatana, mówiąc że nie samym chlebem żyje człowiek i powinien on służyć tylko Bogu. – Fundament szacunku dla siebie i miłości do ojczyzny, tego co w nas najszlachetniejsze, możemy znaleźć jedynie w Bogu, któremu chcemy służyć całym sercem, ze wszystkich sił i całą swą duszą – powiedział metropolita.

Stwierdził, że w dziejach Polski ostatniego wieku trwa zmaganie o prawdę. Sto lat temu zaczynała się ofensywa bolszewicka na Polskę. Agresorzy kierowali hasła do chłopów, w których zwracano uwagę, że jest to tylko wojna polskich panów. Chciano złamać najbiedniejsze warstwy polskiego społeczeństwa, ale to się nie udało: do polskiego wojska wstąpili studenci, licealiści, robotnicy i chłopi. Cud nad Wisłą dokonał się, ponieważ Polacy trwali przy fundamencie jakim jest Bóg i do niego, za przyczyną Matki Boskiej, modlili się o ocalenie.

We wrześniu 1939 roku pojawił się rozkaz bojowy nr 01 Sztabu Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej, w którym stwierdzono, że w Polsce wybuchło powstanie przeciw obszarnikom i kapitalistom. Było to kłamstwo: Polacy zmagali się wtedy z najazdem niemieckich wojsk hitlerowskich i oczekiwali na wsparcie, przekonani że wschodnie granice są bezpieczne. Ambasador Polski w Moskwie 17 września usłyszał, że Polska przestała istnieć i wojsko radzieckie wkroczyło, by ratować zagrożoną ludność Ukrainy i Białorusi. Do Polski wyruszyła Armia Czerwona, biorąc polskich oficerów do niewoli, których przesłuchiwano i zmuszano do współpracy z Rosją Sowiecką. Oni byli jednak wierni Polsce, skazując się na śmierć. Stwierdzono, że są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej i rozstrzelano ich w Katyniu.

Arcybiskup przypomniał postać Augusta Emila Fieldorfa ps. „Nil”, który był ochotnikiem-legionistą Józefa Piłsudskiego, wziął udział w wojnie bolszewickiej, następnie był mianowany dowódcą 51. Pułku Strzelców Kresowych w Brzeżanach. Po jego rozbiciu dotarł do Krakowa, do Francji, a także do Anglii, gdzie wybrano go pierwszym emisariuszem Rządu i Naczelnego Wodza do kraju. W listopadzie 1942 roku został mianowany dowódcą Kedywu AK, w kwietniu 1944 powierzono mu zadanie stworzenia i kierowania zakonspirowaną organizacją „Niepodległość”. Tuż przed upadkiem powstania warszawskiego August Emil Fieldorf został awansowany na stopień generała brygady, a następnie mianowano go zastępcą dowódcy Armii Krajowej. 7 marca 1945 aresztowało go NKWD i zesłano go do obozu w Rembertowie, a stamtąd do Bieriozówki, Stupina i Hudaikowa.

Prof. Barbara Skarga, która jako łączniczka AK została skazana na 10 lat łagrów i dożywotnie osadzenie na Syberii, powróciła do Polski i stała się jedną z najbardziej znakomitych profesorów polskich uczelni. Wydała słynną książkę pt. „Po wyzwoleniu”, w której mówiła o sowieckich łagrach. Pisała, że istniał w nich napis: „Uczciwą pracą odkup swą winę”. Przemawiał on do sumień, sugerując że tylko praca oczyszcza i pozwala dostąpić przebaczania, poprzez odpokutowanie w łagrach. Sowieci usiłowali przekonać skazańców, że zarząd łagrów to bracia, którzy przygarnęli ofiary. Na Polaków patrzono z zazdrością i niechęcią, ponieważ mieli poczucie niezależności, otwarcie mówili o swej przeszłości. – Czasami mi się wydaje, że nienawiść ta do nas płynęła z poczucia własnej małości i upodlenia – pisała prof. Barbara Skarga. Metropolita podkreślił, że Polacy chcieli walczyć o siebie, Boga w swym sercu i wiedzieli, że nie mogą się ugiąć przed kłamstwem. Prof. Skarga przyznawała w swej książce, że wieści z Polski doprowadziły do ciężkich chwil rozczarowania, bólu, zdrady i poczucia zapomnienia.

Również generał August Fieldorf znajdował się wtedy w łagrze, ale pozostaje tajemnicą dlaczego po powrocie nie podjął dalszej działalności konspiracyjnej. Uwierzył w amnestię, ujawnił się, został podstępnie aresztowany. Oskarżono go o współpracę z Niemcami, likwidowanie partyzantów radzieckich. – Nadeszła dla niego ostatnia godzina wierności prawdzie. Mimo okrutnych tortur, którym został poddany, nie poszedł na współpracę. Nie zgodził się na filmowanie zachęty dla swoich kolegów z AK, by się ujawnili. Swym uporem wydał na siebie wyrok śmierci – stwierdził arcybiskup. Generał August Fieldorf przez wiele tygodni czekał na wyrok w celi śmierci, gdzie żywił nadzieję, że jest niewinny, ale także przeżywał chwile przygnębienia i grozy. Podczas jednego z ostatnich widzeń powiedział do żony: „Pamiętaj, abyś nigdy nie prosiła o łaskę”. 24 lutego 1953 roku, o godzinie 15:00 wykonano na nim wyrok śmierci przez powieszenie. Nadal nie wiadomo gdzie spoczywają jego szczątki. – Nie ma jego ciała, ale jest jego duch, jego oczy, spojrzenie, które jest skierowane do nas – powiedział arcybiskup. Prokurator Witold Gatner, który był świadkiem śmierci Augusta Fieldorfa mówił, że generał patrzył mu prosto w oczy, sprawiał wrażenie człowieka godnego i twardego, był opanowany.

– Oczy generała Augusta Fieldorfa Nila patrzą dziś na nas po tylu już latach. Czujemy na sobie jego spojrzenie, tak jak czujemy na sobie spojrzenie wielu, w większości nieznanych nam z imienia i nazwiska Żołnierzy Niezłomnych. Te oczy mówią w sposób niepozostawiający najmniejszej wątpliwości: dziś święta sprawa Rzeczypospolitej i jej przyszłości dotyka każdego z nas, dotyka także ciebie. Te oczy wydają rozkaz, zapisany przez Zbigniewa Herberta w jego „Przesłaniu Pana Cogito”: „Bądź wierny. Idź” – zakończył arcybiskup.

Po Eucharystii parafianie podziękowali abp. Markowi Jędraszewskiemu za obecność i pasterskie błogosławieństwo. – Pragniemy życzyć ci na drodze biskupiej wszelkich łask i błogosławieństwa, byś pozostał wierny słowom Jezusa Chrystusa, był Jego wiernym świadkiem i nie ustawał w głoszeniu prawdy, która dla nas, katolików staje się wyznacznikiem i drogowskazem do Boga.

Oceń treść:
Źródło:
;