Imieniny: Maryli, Wladyslawa, Cyryla

Wydarzenia: Dzień Walki z Cukrzycą

Pod oknem

Biskup, który był z ludźmi. Msza św. z błogosławieństwem tablicy poświęconej pamięci biskupa Józefa Rozwadowskiego

arcybiskup jędraszewski fot. Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

- Ta nasza dzisiejsza uroczystość niech będzie dziękczynną modlitwą do Boga za piękne życie i pasterzowanie biskupa Józefa Rozwadowskiego. Modlitwą za niego i modlitwą za Chrystusowy Kościół, który dzięki pięknej pracy swoich pasterzy, rozrasta się na chwałę Boga i dla dobra wszystkich ludzi - mówił metropolita krakowski Marek Jędraszewski w prądnickim Kościele Pana Jezusa Dobrego Pasterza, gdzie poświęcił tablicę, upamiętniającą biskupa Józefa Rozwadowskiego w 110. rocznicę jego urodzin.

 

Arcybiskupa przywitał proboszcz, ks. Dionizy Jedynak, który zaznaczył, że dzięki mądrym i świętym kapłanom mieszkańcy Czerwonego Prądnika pozostali wierni Bogu.

W homilii, metropolita odwołując się do Liturgii Słowa, podkreślił, że św. Paweł z ogromną radością dzielił się owocami swoich misyjnych wypraw. – To należy do istoty historii Kościoła: opowiadać z pokolenia na pokolenie o tych wspaniałych misjonarzach, którzy szli do pogańskiego świata z imieniem Chrystusa na ustach (…) Przepełniająca wszystkich radość sprawia, że tym bardziej rośnie duma z tego, że przynależymy do tego samego świętego, apostolskiego i katolickiego Kościoła.

Arcybiskup nawiązał do postaci biskupa Józefa Rozwadowskiego, który pochodził z parafii Pana Jezusa Dobrego Pasterza, a w latach 1968-1986 był łódzkim biskupem. – Spotykałem się z nim w Łodzi przez pełną życzliwości i dobroci pamięć, choć od jego śmierci do mojego przybycia tam upłynęło sporo lat.

Biskup Józef urodził się w Krakowie na początku XX wieku. Po ukończeniu gimnazjum, podjął studia filozoficzne i teologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1931 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk ówczesnego metropolity krakowskiego arcybiskupa Adama Sapiehy. Następnie, został wysłany do Rzymu na specjalistyczne studia. Po powrocie do Polski, był prefektem szkół średnich w Bielsku-Białej, a podczas II wojny światowej ojcem duchownym w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Krakowie, gdzie spotkał młodego alumna Karola Wojtyłę. Po wojnie pracował jako akademicki duszpasterz w kościele św. Anny, a od studentów otrzymał pieszczotliwe określenie „Słoń”. Biskup Józef kontynuował studia i jako asystent na Wydziale Teologicznym często spotykał Karola Wojtyłę, obok którego mieszkał, i z którym się zaprzyjaźnił. W 1968 roku został mianowany biskupem diecezji łódzkiej przez papieża Pawła VI.

– Zwycięska wojna z bolszewikami w 1920 roku sprawiła, że utworzono nową diecezję – diecezję łódzką. Biskup Józef Rozwadowski był jej czwartym pasterzem. W listopadzie 1968 roku przyjął na Jasnej Górze z rąk kardynała Karola Wojtyły święcenia biskupie. Uroczysty ingres do łódzkiej katedry nastąpił 1 grudnia 1968 roku.

Metropolita zaznaczył, że choć o Łodzi, w nawiązaniu do dzieła Reymonta, mówi się, że jest to „ziemia obiecana”, na gruncie duszpasterskim stanowi wielkie wyzwanie. – Do kościoła w niedzielę chodziło zaledwie 10-12 procent mieszkańców. Taka była Łódź: robotnicza, biedna. Miała być modelowym komunistycznym miastem, więc w wielkich osiedlach mieszkaniowych obowiązywały surowe zakazy, by wznosić nowe kościoły.

Arcybiskup wyjaśnił, że mieszkające w Łodzi kobiety, z powodu morderczej 4-zmianowej pracy, oddawały swoje dzieci do tygodniowych żłobków, w których maluchy przebywały od poniedziałku do soboty. Fakt ten wpłynął na przeżywanie niedzieli i rezygnację z Eucharystii, której w najbliższej okolicy, z powodu braku świątyń, nie sprawowano. – Ziemia obiecana i ziemia bez Boga. Biskup Józef szedł do Łodzi z wielkim apostolskim zapałem, wiedząc, że trzeba trafić do biednych i potrzebujących wsparcia ludzi.

Podczas stanu wojennego, biskup Józef pomagał ofiarom i odwiedzał internowanych. Przy łódzkim kościele Najświętszego Zbawiciela otworzył ośrodek pomocy dla osób pozbawionych pracy, a o sytuacji internowanych wiedział z więziennych grypsów. Jeden z księży napisał o nim, że był otwarty na ludzi i ich potrzeby, a także kierował się następujących przesłaniem: „Podzielone cierpienie jest połową cierpienia, a radość podzielona z kimś innym jest podwójną radością”. Był wielbicielem fotografii, a wybór Karola Wojtyły na papieża pomógł mu rzucić nałóg palenia papierosów. – Bezpośredni, żywy, niekiedy gwałtowny w reakcjach, za które za każdym razem przepraszał. Bardzo go kochali w Łodzi (…) Do końca pozostał wrażliwy, by nieść pomoc i umacniać innych w dobroci.

Biskup Rozwadowski zmarł 3 sierpnia 1996 roku i został pochowany w podziemiach łódzkiej katedry. – Muszę powiedzieć, że bardzo się cieszyłem, kiedy słyszałem o nim dobre wspomnienia. Było ich sporo. Któż mógł przypuszczać, że w parafii, z której się wywodził, będę mógł poświęcić tablicę jego pamięci? – pytał na zakończenie.

Oceń treść:
Źródło:
;