Imieniny: Anastazego, Wincentego

Wydarzenia:

Pod oknem

 fot. Łukasz Kaczyński

Piękne stroje aniołków, panien dworu czy rycerzy, radosny śpiew kolęd i cel dobroczynny - tak w skrócie można opisać dzisiejszy Orszak Trzech Króli w Krakowie. Pochód odbył się w stolicy Małopolski już po raz dziesiąty.

Tegorocznemu pochodowi towarzyszyły słowa „Cuda, cuda ogłaszają”. - To jubileuszowy orszak w Krakowie. Przez udział w tym wydarzeniu chcemy dać przykład, że Bóg naprawdę jest w życiu człowieka i że warto z nim iść przez nie radośnie. I pokazać, że kiedy tak wszyscy się gromadzimy naprawdę potrafią wydarzyć się cuda - powiedział Robert Kowalski z Fundacji Kacpra, Melchiora i Baltazara.

Wskazał przy tym, że pierwszy z tych cudów to tworzenie wspólnoty ponad podziałami. - Nie patrzymy na to czy ktoś wierzy czy nie. Jaki ma światopogląd, sytuację zawodową czy rodzinną. Jesteśmy dziś wszyscy razem i śpiewamy kolędy, ciesząc się z przyjścia Boga na świat - wyjaśnił.

O kolejnym cudzie podczas orszaku opowiedział br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, które działa w Krakowie. To właśnie podczas pochodu, już od 8 lat, zbierane są do puszek środki na rzecz mieszkań wspieranych dla kobiet czy całych rodzin wychodzących z bezdomności.

- Dziś piszemy na drzwiach „Niech Chrystus błogosławi ten dom”. Wielu ludzi jednak nie ma dachu nad głową i cały czas chcemy to zmieniać. System prowadzonych przez nas mieszkań, w których osoby bezdomne uczą się samodzielności, naprawdę działa i z serca dziękujemy za każde otwarte serce - wyraził wdzięczność zakonnik.

Ale to nie koniec cudów. - Nie da się ukryć, że przygotowywanie strojów dla dzieci w wielodzietnej rodzinie to wiele pracy. I to wielki cud, że udało się nam znaleźć czas i zasiąść wspólnie w okresie przedświątecznym oraz bożonarodzeniom. Jednak takie chwilę niezwykle łączą i na pewno zacieśniły więzi pomiędzy członkami naszej rodziny - oceniła pani Weronika, która uczestniczyła w orszaku z dziećmi.

Inni wędrujący w pochodzie z katedry na Wawelu na Rynek Główny, gdzie na scenie stanęła symboliczna szopka ze Świętą Rodziną, podkreślali z kolei, że coroczne wędrowanie w orszaku to dla nich swoiste wyznanie wiary. - I to nie tylko przed obcymi ludźmi, ale także przed dziećmi. Bo takie pokazanie swojego przywiązania do Boga w miejscu publicznym to dla nich bardzo wyraźny przykład - stwierdziła pani Małgorzata.

Tradycyjnie krakowianie i przyjezdni wyruszyli z trzech punktów Krakowa - Wawelu, Dębnik i Placu Matejki, a na Rynku Głównym pokłonili się Dziecięciu Jezus i wspólnie kolędowali. Wspomagali ich w tym Jan Wojdak, lider zespołu „Wawele” oraz głosy trzech tenorów - Piotra Karzełka, Alexandra Martineza i Jakuba Oczkowskiego.

- Przez ostatnie lata orszak stał się częścią naszej chrześcijańskiej tożsamości i kultury, czyli czegoś, co wynika z ludzkiego ducha i służy jego rozwojowi. Pamiętajmy o tym i cieszmy się wspólnie z tego, że Bóg dał nam swojego Syna - podsumował abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, który udzielił na zakończenie jego uczestnikom pasterskiego błogosławieństwa.

 

Oceń treść:
Źródło:
;