Imieniny: Mateusza, Izaaka, Stanislawa

Wydarzenia: Międzynarodowy Dzień Niewidomych

Wspomnienie świętych Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna, pierwszych męczenników Polski

Pod oknem

pogrzeb księdza bielańskiego fot. Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Błagamy Boga, aby jak najszybciej spełniły się słowa Twojego testamentu: „Do zobaczenia, daj Boże, w niebie” - mówił bp Jan Zając podczas Mszy św. pogrzebowej ks. inf. Janusza Bielańskiego. Eucharystii przewodniczył metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Koncelebrował między innymi kard. Stanisław Dziwisz - kolega rocznikowy śp. ks. Infułata. 

 

W homilii bp Zając wspominał wydarzenia sprzed urodzin ks. Janusza, które często opowiadała jego matka. Wyszła ona za mąż za młodego wdowca z dwójką dzieci, które już przy pierwszym spotkaniu nazwały ją „mamą”. Niedługo potem, w 1939 roku w tej rodzinie przyszedł na świat ks. Janusz.

W dalszych słowach bp Zając przypomniał także, że właśnie w katedrze wawelskiej przed 55 laty ks. Janusz Bielański otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bpa Wojtyły. Potem, jako kapłan, pracował w Paszkówce, Oświęcimiu, Krakowie, Mydlnikach i Nowej Hucie w duszpasterstwie przy Arce Pana. – Od 1983 roku zostałeś pierwszym proboszczem parafii katedralnej; tej świątyni, która jest matką wszystkich kościołów i świadkiem tak wielu podniosłych wydarzeń w ciągu ponad tysiącletniej historii Kościoła na polskiej ziemi.

Biskup podkreślił także, że ks. Janusz był bardzo szczęśliwy, że podczas jego proboszczowania w katedrze wawelskiej miejsce to tak często odwiedzał Jan Paweł II. – Ks. Infułat pozostanie w naszej pamięci w tym symbolicznym geście, gdy podczas półgodzinnej medytacji oraz modlitwy brewiarzowej Ojca św. przed konfesją św. Stanisława trzyma lampę; a później snuł refleksję, że chyba właśnie wtedy zrodziła się w sercu papieża myśl, by do różańca świętego dodać „tajemnice światła”…

Hierarcha wspomniał także o wielkim poczuciu humoru ks. Bielańskiego podkreślając, że potrafił żartować z samego siebie. Mówił wreszcie, że tak ważnej w życiu kapłańskim postawy pokory ks. Janusz uczył się podczas godzin spędzanych na kolanach przed Najświętszym Sakramentem, przy ołtarzu, a także w konfesjonale – posłudze, którą ukochał szczególnie. – Miał świadomość, że konfesjonał to miejsce miłosierdzia, gdzie odzyskujemy prawdziwą wolność i radość serca. Sam Jezus nas zachęca: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”

Biskup Zając zacytował też samego księdza Infułata, który cierpiał z powodu rzekomych oskarżeń: „Nigdy nie zdradziłem Pana Boga i Ojczyzny, nigdy nie podpisałem żadnego dokumentu o współpracy, nikt mi nie proponował żadnego podpisu. Gdyby nawet mi to proponowali, na pewno bym nie podpisał. Człowiek jest taki, jakim go wychowali ojciec i matka. Moi rodzice byli patriotami, którzy walczyli o Ojczyznę. Przeżyli wojnę, ojciec był w więzieniu – i żebym ja zdradzał… O tym nie mogło być mowy i proszę Boga, żeby do śmierci człowiek nie zgłupiał i nie popełnił jakiegoś haniebnego czynu.”

Na zakończenie homilii bp Zając dziękował Panu Bogu za życie i kapłaństwo ks. Janusza Bielańskiego. – Na progu Domu Ojca, Maryja – Matka kapłanów i Maria – mama księdza Janusza, wyciągają matczyne ręce i wołają do niego: Synu, czekaliśmy na Ciebie, wejdź do radości rodziny Bożej. A my błagamy Boga, aby jak najszybciej spełniły się słowa Twojego testamentu: „Do zobaczenia, daj Boże, w niebie”.

Po Mszy św. odprowadzono ciało Zmarłego na Cmentarz Salwatorski.

Oceń treść:
Źródło:
;