Imieniny: Gerarda, Ruperta, Tomiry

Wydarzenia:

Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła

Świat

Drugi dzień wizyty Papieża w Kolumbii

logo papieskiej podróży do kolumbii fot. vatican.va

Drugi dzień papieskiej wizyty w Kolumbii poświęcony był tematowi pojednania: „Pojednani w Bogu, między sobą i z naturą”. Franciszek spędził go w mieście Villavicencio, oddalonym o prawie 90 km na południe od stołecznej Bogoty.

 

Droga do Villavicencio

Franciszek opuścił nuncjaturę o godz. 7:20 i udał się na lotnisko wojskowe Catam w Bogocie. Tutaj spotkał się z grupą wojskowych i policjantów. Obecny był również minister obrony Luis Carlos Villegas. Franciszek podziękował za to, co wojsko i policja zrobili i robią na rzecz pokoju. “To, co uczynił Jesus pojednało nas z Ojcem: złożył ofiarę z własnego życia. Wy ryzykując wasze życie, aby osiągnąć pokój, stajecie jeszcze bardziej braćmi Jezusa. Z serca wam za to dziękuję. Obyście mogli zobaczyć trwały pokój w Kolumbii, która tak bardzo na niego zasługuje” – powiedział Papież. Po krótkiej modlitwie za poległych i rannych pobłogosławił obecnych, następnie ruszył w stronę Villavicencio.

O godz. 9 samolot wylądował w bazie wojskowej Luis Gómez Niño w Villavicencio. Papieża powitały lokalne władze, a także grupa dzieci w regionalnych strojach. Następnie wyruszył w papamobile do odległej o 10 km Catamy, miejsca Eucharystii, gdzie czekało na niego blisko pół miliona wiernych. Wzdłuż całej trasy pozdrawiały go tłumy ludzi. Na miejscu Papieża serdecznie powitali przedstawiciele Indian, którzy przybyli do Villavicencio z różnych stron Kolumbii. Indianie przekazali mu plemienne prezenty oraz laskę, symbol władzy, a następnie utworzyli tzw. “szpaler honorowy” i odprowadzili Franciszka do zakrystii.

 

Msza i beatyfikacja męczenników

Narodziny Maryi „każą nam wyczuć kochającą, czułą, współczującą inicjatywę miłości, z jaką Bóg pochyla się nad nami i wzywa nas do cudownego przymierza z Nim, którego nic ani nikt nie będzie mógł zerwać” – powiedział Papież na Mszy, którą dziś, w święto Narodzenia Matki Jezusa odprawił w Villavicencio. Na jej początku beatyfikował dwóch męczenników: bp. Jesusa Emilio Jaramillo, który przed blisko 30 laty zginął z rąk partyzantów z tzw. Armii Wyzwolenia Narodowego (ELN), oraz ks. Pedro Marię Ramireza Ramosa zamordowanego w połowie zeszłego stulecia z nienawiści do wiary przez zbrojnych mężczyzn, którzy wtargnęli do kościoła, gdy pełnił posługę kapłańską.

Msza, podczas której zostali beatyfikowani męczennicy, zawierała szereg elementów indiańskich. Na początku liturgii przedstawiciele Indian pozdrowili Papieża. Warto zauważyć, że do chóru należała grupa osób głucho-niemych, którzy “śpiewali” przy użyciu znaków migowych. Także piękna oprawa muzyczna nawiązywała do rytmów regionu Villavicencio. Organizatorzy chcieli pokazać wielkie bogactwo kulturowe regionu, który przez długie lata był sceną krwawych starć zbrojnych lewackiej partyzantki, grup paramilitarnych i wojska. Ofiarami starć bardzo często byli Indianie.

Odnosząc się do czytanej Ewangelii podkreślił, iż kobiety wymienione w rodowodzie Jezusa są przedstawicielkami narodów pogańskich, stąd w Jego żyłach płynie także ich krew, ludzi, którzy przypominają historię odrzucenia i niewoli. „Warto głosić – stwierdził Franciszek – że Ewangelia zaczyna się od podkreślenia roli kobiet, które wyznaczyły pewną tendencję i tworzyły historię”.

Następnie Papież wskazał na postać św. Józefa, którego szlachetność serca sprawiła, że miłości podporządkował wszystko, czego nauczyło go prawo. „A dziś na tym świecie, w którym spotykamy się wciąż z psychologiczną, słowną i fizyczną przemocą wobec kobiet, Józef jawi się jako postać mężczyzny okazującego szacunek, delikatnego, który – choć nie wie wszystkiego – zgadza się, mając na względzie opinię, godność i życie Maryi. I w jego wątpliwościach, jak działać najlepiej, Bóg dopomógł mu w wyborze, rozświetlając jego osąd” – powiedział Ojciec Święty.

Z kolei Papież poruszył temat pojednania, który jest myślą przewodnią dzisiejszego dnia pielgrzymki. Zachęcił Kolumbijczyków, aby na wzór Maryi powiedzieli „tak” całej historii, a nie tylko jej części; aby za Józefem odłożyli na bok namiętność i pychę, i tak jak Jezus wzięli na siebie ciężar historii, bo wszyscy tworzą jeden naród. Jest to możliwe dzięki światłu Ewangelii, która roświetla mroki grzechu, przemocy i konfliktu. „Pojednianie nie jest słowem abstrakcyjnym; gdyby tak było, prowadziłoby jedynie do wyjałowienia, do większego dystansu. Pojednać się oznacza otworzyć drzwi wszystkim i każdej osobie, która przeżyła dramatyczną rzeczywistość konfliktu. Gdy ofiary pokonują zrozumiałą pokusę zemsty, stają się najbardziej wiarygodnymi uczestnikami procesów budowania pokoju. Trzeba, by niektórzy odważyli się uczynić pierwszy krok w tym kierunku, nie czekając, aż zrobią to inni. Wystarczy jedna dobra osoba, aby była nadzieja! A każdy z nas może być tą osobą! Nie oznacza to nieuznawania lub ukrywania różnic i konfliktów. Nie chodzi o uprawomocnianie niesprawiedliwości osobistych lub strukturalnych. Odwołanie się do pojednania nie może służyć przyzwyczajaniu się do sytuacji niesprawiedliwości. Co więcej, jak uczył św. Jan Paweł II, pojednanie «jest spotkaniem między braćmi gotowymi do przezwyciężania pokusy egoizmu i do wyrzeczenia się zamysłów zmierzających do pseudosprawiedliwości; jest owocem uczuć mocnych, silnych, szlachetnych i szczodrych, które prowadzą do ustanowienia zasad współżycia opartego na poszanowaniu każdej jednostki i na wartościach właściwych każdemu społeczeństwu obywatelskiemu»” – zauważył Franciszek.

Na zakończenie homilii Papież poruszył jeszcze temat szacunku dla środowiska naturalnego, które zostało silnie naznaczone przez naszą zachłanność i żądzę dominacji. Przemoc, która obecna jest w sercu ludzkim – stwierdził – przejawia się także w skażeniu, które dostrzegamy na ziemi, w wodzie, powietrzu i istotach żywych. Za Maryją powinniśmy powiedzić „tak” i wyśpiewać „wielkie rzeczy, które nam Pan uczynił”, prosząc, aby nas Pan wspomagał na drodze wiodącej do pojednania.

 

Modlitwa o pojednanie narodowe

Modlitwa o pojednanie narodowe, to bez wątpienia jeden z najważniejszych punktów papieskiego pobytu w Kolumbii. Odbyła się ona w Villavicencio w parku Las Malocas. Mottem modlitwy były słowa Psalmu 85: „Łaskawość i wierność spotkają się z sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój”.

Modlitwa o pojednanie odbyła się u stóp Chrystusa z Bojayá, symbolu cierpienia i śmierci tysięcy osób w Kolumbii w ostatnich dzięsięcioleciach. Figurę przynieśli w kilkudniowej pielgrzymce mieszkańcy Bojayá.

Pod koniec kwietnia w 2002 r. w Bojayá wybuchły krwawe walki między partyzantami z FARC i grupami paramilitarnymi. Ponad 1500 osób znalazło schronienie w miejscowym kościele, w domu kultury i w klasztorze sióstr augustianek. 2 maja 2002 r. ładunek wybuchowy wystrzelony przez FARC wpadł do kościoła. Zginęło 79 osób, w tym blisko 50 dzieci, a ok. 100 zostało rannych. Reszta pod przewodnictwem kapłanów, i pomimo silnego ostrzału, dotarła do pobliskiej miejscowości Vigía del Fuerte. Lącznie znalazło tam schronienie ponad 1000 osób. Tragiczne wydarzenie przeszło do historii jako „masakra z Bojayá”. Kilka dni później do Bojayá wrócił ks. Antún Ramos. Pod ruinami kościoła dostrzegł resztki Chrystusa Ukrzyżowanego – bez rąk i nóg. Pozostał jedynie tułów i głowa. Gipsową figurę sprowadził do Bojayá ks. Luis Mazo Palacios, który w 1999 r. został zabity przez grupy paramilitarne. Była podobna do setek innych, które są w kolumbijskich kościołach. Chrystus z Bojayá stał się jednak symbolem śmierci i cierpienia niewinnych, ale także nadziei, że dobro zwycięży zło. Figura nigdy nie została odrestaurowana.

„Ten Chrystus zatrzymał wiele kul, które miały trafić w tych, którzy byli w kościele. Gipsowa figura, niezbyt mocna, która wytrzymała wybuch i na którą spadł mur mogła zostać całkowicie zniszczona. Ocalał jednak tułów ze śladami kul i wybuchu. W takim samym stanie, w jakim była figura Jezusa, znalazlo się wiele osób, które były wówczas w kościele. Ludzie nie chcą cały czas żyć w wojnie. Symbole muszą pozostać. Dlatego postanowiłem zachować figurę Chrystusa pośród bólu, cierpienia i braku nadziei, jakie wtedy zapanowały”, mówi ks. Antún Ramos.

W modlitwie narodowej o pojednanie udział wzięło ok. 6 tys. osób, w tym prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos z małżonką. Obecni byli przedstawiciele ofiar wojny domowej, wojska i policji, a także byli partyzanci. Na początku został odczytany Psalm 85, który posłużył następnie za motyw krótkiej prezentacji tanecznej obrazującej potrzebę pokoju i pojednania. Następnie Papież z dużą uwagą wysłuchał czterech świadectw, które zobrazowały tragedię ofiar wojny i przemocy w Kolumbii.

W homilii Papież odniósł się do każdego ze świadectw podkreślając konieczność pojednania, ale opartego rzeczywiście na prawdzie i sprawiedliwości. Potrzebna jest także zdolność, aby przebaczyć tym, którzy chcą zostawić życie przemocy i powrócić do życia społecznego. “Kolumbio, otwórz swe serce … i pozwól się pojednać. Nie bój się prawdy i sprawiedliwości. Drodzy Kolumbijczycy, nie bójcie się prosić o przebaczenie i przebaczać innym”. Na zakończenie Franciszek zawierzył Kolumbię Chrystusowi z Bojará. Papieskie słowa wielokrotnie przerywały oklaski zebranych. Czworo małych dzieci podziękowało Franciszkowi za modlitwę i poprosiło o poświęcenie małych drzew, symbol nowej Kolumbii, w której chcą żyć.

Franciszek zanim opuścił Villavicencio pomodlił się jeszcze przy Krzyżu Pojednania, który znajduje się w największym parku Villavicencio, Parque de los Fundadores. Tam też posadził drzewo jako symbol nowego życia i pokoju. Następnie udał się na lotnisko Apiay w Villavicencio, skąd odleciał do Bogoty.

Przed nuncjaturą czekała na papieża grupa ofiar konfliktu w Kolumbii. Papież z uwagą wysłuchał ich świadectw, szczególnie Cecylii Mosquera, która wyznała, że nie potrafi przebaczyć tym, którzy spalili jej dom i zniszczyli rodzinę. Papież zachęcił wszystkich, aby z Bożą pomocą starali się przebaczyć, podziękował za obecność i udzielił błogosławieństwa.

Oceń treść:
Źródło:
;