Imieniny: Wiktora, Marity, Ignacego

Wydarzenia: Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem

Dwudziesta Dziewiąta Niedziela zwykła

Pod oknem

 fot. Michał Henkel

Do Krakowa zawitali dziś mali podopieczni „Stowarzyszenia Na Rzecz Rozwoju". Pod Wawelem uczyli się historii i kultury, zwiedzali też Pałac Arcybiskupów Krakowskich. Przy Franciszkańskiej 3 przywitał ich gospodarz - kardynał Stanisław Dziwisz.

Grupa 45 dzieci wraz z opiekunami przyjechała pod Wawel z gminy Klucze. Wiele z nich w krakowskiej kurii było po raz pierwszy, sam budynek pałacu zrobił więc na nich spore wrażenie. Największy zachwyt wśród młodych wzbudziła rzecz jasna sala ze słynnym  oknem papieskim. - Najpiękniejsze są obrazy Jana Pawła II choć wszystko jest naprawdę ładne - zachwyca się Kacper. - Jesteśmy tutaj po raz pierwszy, musiałyśmy wstać bardzo wcześnie, bo o 5.30, ale warto było -  dodają  Kinga i Paulina.

Swojemu biskupowi mali diecezjanie ofiarowali woreczek piasku z Pustyni Błędowskiej  oraz tradycyjne wypieki: chleb świąteczny i jurajski kołacz. Opowiedzieli też legendę powstania słynnej pustyni, którą podobno przez przypadek stworzyły... diabły. Jak przystało na mieszkańców Archidiecezji Krakowskiej wykazali się też sporą wiedzą na temat najsłynniejszego  mieszkańca domu przy ulicy Franciszkańskiej 3, wprawiając w zdumienie nawet samego gospodarza.

- Pamięć o tym wyjątkowym człowieku jakim był Jan Paweł II zostaje przedłużona poprzez spotkanie z nimi i ich spotkanie z tym domem. W Krakowie można uczyć się historii i można pokochać Polskę - mówi hierarcha. Jak dodaje, spotkania z najmniejszymi mieszkańcami archidiecezji nigdy też nie odmawia. - Dom biskupów krakowskich jest  zawsze otwarty, od rana do wieczora, wszystkich chętnie przyjmujemy i zapraszamy,  zawsze w tych niewinnych duchach coś zostanie - podkreśla ks. kardynał.

Pobyt w stolicy Małopolski maluchy rozpoczęły od wizyty w parku wodnym. Prócz krakowskiej kurii odwiedziły też kino, wieżę mariacką oraz katedrę na Wawelu. Program  był więc bardzo napięty i urozmaicony. Wszystko po to, by przyjemne połączyć z pożytecznym. - Dzieci mają taką moc atrakcji, że jak dzień już się kończy, to czasami niektóre z nich aż śpią ze zmęczenia, ale myślę, że są bardzo zadowolone, bo taki dzień na pewno pozostanie im w pamięci na długo - zdradza jedna z opiekunek grupy Iwona Majerska - Dybał.

Nic dziwnego, dla wielu wizyta w Krakowie to pierwszy prawdziwy wyjazd wakacyjny od lat. Niemal wszystkie pochodzą z wielodzietnych i niezamożnych rodzin. - Staramy się, by dobór maluchów był jak najbardziej trafiony, żeby trafić do osób najbardziej potrzebujących. Pracuję przy tym projekcie już 14. rok i szczerze mówiąc nie wiem co bym zrobiła gdyby ta akcja się skończyła - uśmiecha się  Katarzyna Sowa ze Stowarzyszenia na Rzez Rozwoju.

Tegoroczną akcją objętych zostało blisko 1,5 tys. maluchów. Od 2000 r. z pomocy Stowarzyszenia skorzystało ponad 21 tys. dzieci.

Źródło:
;