Imieniny: Bereniki, Waleriana, Justyny

Wydarzenia: Dzień Ludzi Bezdomnych

Wywiady

 fot. materiały prasowe

Na portalu katoflix.pl można obejrzeć film „Pod Twoją obronę”, który niewątpliwie może pomóc przeżyć tegoroczną Wielkanoc, kolejną już z ograniczeniami spowodowanymi pandemią, tak pod względem wyjazdów rodzinnych, jak i uczestnictwa w nabożeństwach. O wyjątkowych działaniach księdza proboszcza i parafian z Czułowa pod Krakowem w czasie epidemii koronawirusa rozmawiamy z Michałem Królem, scenarzystą i reżyserem obrazu.

Łukasz Kaczyński: Skąd wziął się pomysł na film?

Michał Król: - W Czułowie świętowanie dużych uroczystości kościelnych jest już tradycją. Często zdarzają się procesje, Drogi Krzyżowe czy inne nabożeństwa w przestrzeni publicznej miejscowości. Jednak w tamtym roku na początku pandemii w Polsce nie było to możliwe. Widać było, że ludzie bali się nieznanego, ale i że potrzebują wsparcia duchowego. Dlatego też nasz ksiądz proboszcz, Krzysztof Cebula, postanowił przyjść im z pomocą. Zrobił to dosłownie, gdyż w Niedzielę Palmową chodził po wiosce z Najświętszym Sakramentem i błogosławił Nim domostwa. A wierni podchodzili do płotów czy głównych ulic. Poszedłem także i ja. Wtedy właśnie pomyślałem, że warto byłoby uwiecznić te chwile – niezwykłego spotkania Boga z ludźmi oraz tego w jaki sposób radzi sobie parafia z ciężkimi czasami. Żeby powstał film tak o parafii, jak i duchownych i parafianach. Poszedłem na drugi dzień do ks. Cebuli, który wyraził zgodę i towarzyszyłem mu z kamerą przez kilka dni w ciągu kolejnych miesięcy, na przykład tydzień później, kiedy jadąc pod drodze z wozu święcił koszyki wielkanocne.

Nietypowy sposób na święcenie pokarmów w Wielkanoc.

- Myślę, że adekwatny do sytuacji. Wszystko odbywało się bezpiecznie i w sposób zgodny z prawem. Każdy mógł spokojnie wyjść przed swój dom, na własne podwórko i tak dopełnić tego zwyczaju wielkanocnego, a jednocześnie móc spotkać się z księdzem, z którym nie mógł się zobaczyć w świątyni. Nie da się ukryć, że tradycja jest drugim filarem Kościoła. Przestrzegali jej od setek lat nasi przodkowie, więc i my chcieliśmy móc ją w jakieś sposób kontynuować. Zarazem być świadomym i nie bagatelizować ryzyka związanego z pandemią. Cieszymy się, że nasz ksiądz proboszcz wyszedł do nas i nie pozostawił naszych duchowych potrzeb.

Ksiądz Cebula spotykał się z wiernymi często w przestrzeni publicznej. Na filmie widać, że odprawia Mszę św. przy miejscowej kapliczce.

- Tak, to była jego odpowiedź na ograniczenie liczby osób, które mogły być obecne w kościołach. Były oczywiście transmisje w internecie, jednak widać było, że ludzie potrzebują realnego kontaktu, a nie tylko przez ekran telewizora czy smartfona. Stąd właśnie propozycja gromadzenia się na świeżym powietrzu, by ryzyko zarażenia było jak najmniejsze. Oczywiście wszystko w warunkach sanitarnych. Msze św. były odprawiane w różnych kapliczkach, bo głosów wiernych proszących o taką możliwość było coraz więcej. Dlatego było to wyjątkowe – ta postawa księdza Cebuli była naprawdę poruszająca i sądzę, że zasługiwała na to, by pokazać, że człowiek zawsze może spróbować sobie poradzić z sytuacją, która go spotyka, nawet jeśli jest bardzo trudna.

Co najbardziej Pana dotknęło podczas kręcenia filmu?

- Nie znałem księdza Cebuli za bardzo, bo jestem nowym parafianinem. To, co zobaczyłem to wyjątkowa więź między duchownym, a wiernymi. Księdza, który zna swoich parafian, zależy mu na nich i czynem świadczy, że nie są to puste słowa. Dla przykładu momenty święcenia pokarmów były bardzo wzruszające. To było wyjątkowe wsparcie w pierwszych takich świętach w życiu - przy w zasadzie zamkniętych dla wiernych kościołach. Nasz ksiądz proboszcz pokazuje, że naprawdę zależy mu na każdym człowieku, który jest pod jego opieką duchową. Myślę, że to naprawdę wielki dar – kapłan, który buduje relacje z wiernymi i nie załamuje się z powodu różnych problemów, ale szuka rozwiązań, by w dalszym ciągu efektywnie głosić ludziom Dobrą Nowinę. I co ważne angażować przy tym całą wspólnotę parafialną.

Dlaczego warto obejrzeć film „Pod Twoją obronę”?

- Sądzę, że ma on bardzo pozytywny przekaz, który ostatnio w kontekście wiary jest nam niezwykle potrzebny. Po pierwsze znów przeżywamy święta wielkanocne, które są ograniczone pod względem kontaktów międzyludzkich, jak i uczestnictwa w nabożeństwach. I dlatego taka postawa duchownego i widok dobrych relacji między nim, a wiernymi oraz obecność Boga na uliczkach naszej miejscowości na pewno wleje w serca nadzieję, że kiedyś wszystko będzie dobrze. Poza tym spotykamy się ostatnio z ogólnym hejtem skierowanym na Kościół, który jest spowodowany grzechami ze strony księży, często poważnymi, ale jednak nie stanowiącymi większości duszpasterzy. Myślę więc, że warto pokazywać duchownych takich, jak ksiądz Cebula, by ludzie patrzyli na Kościół przez ich pryzmat. Że są kapłani ciężko i uczciwie pracujący, a wręcz spalający się dla swoich parafii i wiernych. I że za takich księży powinniśmy być Bogu wdzięczni, zwłaszcza w trudnym czasie pandemii.

 

Oceń treść:
Źródło:
;