Imieniny: Alberta, Leopolda

Wydarzenia:

Watykan

Franciszek spotkał się z młodymi Włochami

papież na placu świętego piotra fot. Mazur / Episkopat.pl

W starożytnym Cyrku Maksencjusza czekało wczoraj na Papieża ponad 70 tys. młodych ludzi, którzy na to spotkanie przybyli prawie ze wszystkich włoskich diecezji, wielu w pieszych pielgrzymkach. Franciszek zachęcił ich do bycia świadkami i do podążania za marzeniami. 

 

Przyszliśmy tutaj, Ojcze Święty, aby powiedzieć, że Cię kochamy i chcemy iść razem z Tobą – tymi słowami młodzi Włosi przywitali Papieża, który przyjechał na spotkanie, aby z nimi rozmawiać i razem z nimi się modlić.

Odpowiadając na pytania Franciszek zachęcił ich, aby byli wierni swoim marzeniom, aspiracjom pomimo uprzedzeń ze strony starszych i obaw, przed ocenami innych.

“Nosicie w sercach te błyszczące gwiazdy, które są waszymi marzeniami, waszymi snami: one są waszym zadaniem i waszym skarbem. Sprawcie, aby były także waszą przyszłością! – mówił Franciszek. – I to jest praca, którą musicie wykonać: przemienić dzisiejsze marzenia w przyszłą rzeczywistość. Aby to mogło się stać musicie być odważni. Nieście je z odwagą, odwagą wobec przeciwności, trudności, wobec tego wszystkiego, co chce przytłumić wasze sny”.

Jako przykład młodzieńca, który nie bał się realizować swoich pragnień Papież podał św. Franciszka z Asyżu, który z odwagą zmienił historię Włoch. Jego marzenia nie znały granic i z pasją je realizował. Ojciec Święty podkreślił, że  Biedaczyna z Asyżu wypełniał swe sny zawsze z Bogiem, bez Boga bowiem, pragnienia stają się złudzeniami lub urojeniami o potędze.   

Odwołując się do powiedzenia św. Jana XXIII, który mawiał, że nie poznał nigdy takiego pesymisty, który uważałby, że zrobił coś dobrze, Papież wezwał młodych, aby nigdy nie stawali się pestymistami, ale z odwagą, podejmując ryzyko realizowali swoje marzenia.

Odnosząc się do pytania dotyczącego życiowych wyborów, marzeń o prawdziwych relacjach międzyludzkich i o założeniu rodziny Franciszek zachęcił zebranych w Cyrku Maksencjusza, aby nie bali się prawdziwej miłości, która kosztuje.

“Miłość oznacza sprzedać wszystko, co się ma, aby kupić tę jedną drogocenną perłę. Wszystko. Dlatego miłość jest wierna. Jeżeli pojawia się niewierność, nie ma miłości; albo jest to miłość chora, mała, która się nie rozwija – stwierdził Papież. – Sprzedać wszystko dla jedej tylko rzeczy. Pomyślcie o tym dobrze, tak na serio. Nie bójcie się myśleć o miłości: ale takiej, która nie boi się ryzyka, miłości wiernej, miłości, która pozwala drugiemu się rozwijać i wtedy razem się rośnie. Pomyślcie o płodnej miłości”.

W ostatnim pytaniu młodzi Włosi poruszyli temat śmierci, cierpienia oraz   skandali w Kościele.  Franciszek zaznaczył, iż jest wiele spraw, na które nie ma odpowiedzi. Można je odnaleźć tylko wpatrując się w krzyż Jezusa i w Maryję i wtedy znajdzie się drogę do doświadczenia czegoś, co będzie odpowiedzią. Wskazał również, że podstawową drogą Kościoła jest świadectwo.

“Wiele razy pozytywnych odpowiedzi nie można dać używając słów: trzeba je dać wystawiając siebie na ryzyko w dawaniu świadectwa. Gdzie nie ma świadectwa, tam też nie ma Ducha Świętego. Naprawdę tak jest! – pokdreślił Papież. – O pierwszych chrześcijanach mówiono: «Patrzcie, jak oni się miłują». Ludzie bowiem widzieli ich świadectwo. Słuchali, a potem żyli tak, jak mówi Ewangelia. (...) Kościół bez świadectwa jest tylko dymem”.

Czuwanie modlitewne, w czasie którego Franciszek odpowiadał na pytania wypełnione było także śpiewem, chwilami refleksji oraz krótkimi filmami video. Czytano także fragmenty Pisma św., m.in. Ewangelię św. Jana (20, 1-8) o Piotrze i Janie, którzy w poranek zmartwychwstania pobiegli do grobu. Papież odnosząc się do tego fragmentu podkreślił, że Kościół potrzebuje młodych, którzy biegą szybciej, aby spotkać Zmartwychwstałego.

“Nie zadowalajcie się rozważnymi krokami tych, którzy stają na końcu kolejki. Trzeba odwagi, by zaryzykować skok naprzód, skok śmiały i szalony, aby marzyć i urzeczywistnić, jak Jezus, Królestwo Boże i zaangażować się na rzecz ludzkości bardziej braterskiej – mówił Ojciec Święty. – Potrzebujemy braterstwa. Będę szczęśliwy, widząc, że biegniecie szybciej niż ci w Kościele, którzy są trochę opieszali i lękliwi, pociągnięci tym jakże bardzo umiłowanym Obliczem, które wielbimy w Najświętszej Eucharystii i rozpoznajemy w ciele cierpiącego brata. Niech Duch Święty pobudza was w tym biegu naprzód. Kościół potrzebuje waszego rozmachu, waszych intuicji, waszej wiary. Potrzebujemy tego. A gdy przybędziecie tam, dokąd jeszcze nie dotarliśmy, miejcie cierpliwość, aby na nas poczekać, tak jak Jan czekał na Piotra przed pustym grobem”.

Oceń treść:
Źródło:
;