Imieniny: Rocha, Stefana, Joachima

Wydarzenia: Światowy Dzień Krwiodawstwa

Felietony

smartfon fot. publicdomainpictures.net

„Nie za bardzo rozumiem larum, jakie czasem w Kościele się podnosi z powodu pornografii. Kilka dni temu mój nastoletni syn wrócił zbulwersowany ze szkoły - na lekcji religii katecheta zrobił uczniom „pranie mózgu” tłumacząc, jak wielkie jest to zło. Kościół ma chyba w tej dziedzinie małą obsesyjkę, nieprawdaż? Panowie i panie, mamy XXI wiek! Wyjdźcie wreszcie ze średniowiecza!” - napisał mi kilka dni temu w mailu ktoś sygnujący się inicjałami W.L. Cóż powiedzieć, tu chyba nie o „obsesyjkę” chodzi - jak to ujął uroczo nasz (tak mniemam) czytelnik - ale o ratowanie człowieka. O zdemaskowanie „pięknej strony zła” i pokazanie, jak bardzo uzależnienia, także to od pornografii, prowadzą do destrukcji”.

 

Liczby, badania statystyczne (próbki prezentuję poniżej) są porażające. Ponieważ dotyczą sfery niezwykle intymnej, trudno weryfikowalnej, efekty destrukcji zazwyczaj widać dopiero na poziomie skutków. Dochodzi do tego zanik poczucia grzechu (porno jest nim bezwzględnie - mówi o tym katechizm w pkt. 2354) i zagubienie sacrum. Wraz z nim zatarły się granice. Faktem jest, że współczesna pornografia jest o wiele bardziej brutalna, obsceniczna, na swój sposób „twórcza” niż ta, jaką produkowano np. 30-40 lat temu. O ile sięganie po materiały pornograficzne przez nastolatków można tłumaczyć zawiłościami okresu dojrzewania, o tyle w sytuacji ludzi dorosłych sprawa się komplikuje. Wczesny okres inicjacji seksualnej sprawia, że wiele par, zawierając związek małżeński - jak to ujął kiedyś ks. Piotr Pawlukiewicz - czuje się „zbowidowcami”. Wszystko już było! Aby zatem nie utknąć w nudzie, ludzie szukają nowych wrażeń. Skutek zwykle jest odwrotny od zamierzonego: pojawia się wzajemna pogarda i złość na siebie, świadomość uprzedmiotowienia i wzajemnego wykorzystania. To, co miało łączyć, zaczyna dzielić. Zamiast ubogacać związek, staje się trucizną. Po pornografię sięgają też „ludzie sukcesu”, którzy nie mieli czasu (bądź ochoty) na założenie rodziny, uważając, że cyberseks, przelotne łóżkowe znajomości, wirtualne romanse im wystarczą. Nie bez znaczenia jest też kontekst kulturowy, w którym żyjemy. Golizna wyziera z reklam, seriali, produkcji kinowych. Roznegliżowane panie proponują zakup samochodu, ubrań, środków piorących, bielizny itp. Gry słowne zawierające w sobie erotyczne dwuznaczności nie szokują już dziś nikogo. A prawne bariery praktycznie nie są respektowane.

 

Coraz mocniej, coraz ostrzej! 

W rozwoju uzależnienia można wyróżnić cztery charakterystyczne etapy (opisane przez V.B. Cline’a). Pierwszy to uzależnienie. Początkowe zainteresowanie pornografią nasila się i skłania do poszukiwania coraz to nowych materiałów i gatunków. Umysł coraz mocniej wypełniają fantazje związane z pornografią, a masturbacja staje się swoistą „nagrodą”, kodując w mózgu specyficzny ciąg przyczynowo-skutkowy. Drugi etap uzależnienia to eskalacja. Z upływem czasu osoba uzależniona potrzebuje coraz ostrzejszej pornografii, aby utrzymać dotychczasowy poziom podniecenia. Jeżeli uzależniony utrzymuje kontakty seksualne, zaczyna wymuszać coraz bardziej perwersyjne formy uprawiania seksu. Trzecia faza: utrata wrażliwości. To, co wcześniej wydawało się odrażające i szokujące (np. pedofilia, zoofilia), zaczyna być postrzegane jako zwyczajne, standardowe. Ostatni etap to wcielanie dewiacji w życie. Oglądanie pornografii już nie wystarcza. Pojawia się potrzeba „przetestowania na żywo” zachowań, które się widziało w necie.

Człowiek staje się pionkiem w grze, nad którą już nie panuje. 

Mówienie o tym nie jest kościelną „obsesyjką”. To bicie na alarm!

 

Droga bez odwrotu?

Jak podają naukowcy, stres, poczucie osamotnienia i zagrożenia we współczesnym świecie powodują, że liczba uzależnionych od rozładowania napięć poprzez pozbawiony jakichkolwiek głębszych uczuć seks - systematycznie rośnie. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia może sięgać nawet kilku procent populacji. W USA o seksoholizmie, który powoli staje się poważnym problemem społecznym, mówi się coraz głośniej. Tworzone są specjalne kliniki. W Polsce to uzależnienie też już daje o sobie znać. Leczenie jest bardzo trudne, ponieważ niewiele osób potrafi przyznać się do nałogu. Istnieją jednak grupy (działające na wzór mityngów AA), które oferują pomoc, proponując np. program 12 kroków, spotkania, terapię (więcej na www.pornografia.alleluja.pl). Tyle że zasięg ich oddziaływania ciągle jest jeszcze zbyt mały. Wielu nałogowych użytkowników pornografii nie ma świadomości swojego uzależnienia. Nieprzyjmowanie przykrych faktów do wiadomości stanowi naturalną reakcję obronną, pozwalającą zachować dobre mniemanie o sobie. Osoba uzależniona potrafi przez wiele lat wmawiać sobie, że to, co robi, jest tylko rozrywką - „używką” jak każda inna, którą zawsze może porzucić. Nawet jeśli uzależniony jest świadom swoich problemów z pornografią, często nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje postępowanie. Szuka usprawiedliwienia w okolicznościach zewnętrznych: trudnym dzieciństwie, kłopotach w pracy, niezrozumieniu przez żonę, męża itd. Osoby uzależnione żyją w lęku przed odrzuceniem przez bliskich, co skłania je do utrzymywania nałogu w sekrecie. Toną, ale boją się poprosić o pomoc.

 

Trochę statystyki

Badania nad wpływem pornografii na rozwój człowieka, skutkami społecznymi zjawiska prowadzą ośrodki zajmujące się monitorowaniem internetu, instytucje publiczne, Kościoły, służby penitencjarne, a nawet …duże portale zamieszczające treści pornograficzne. 

W sieci bez większego trudu można znaleźć szereg publikacji poddających analizie zjawisko zarówno w skali globalnej, jak też lokalnie, w Polsce. Z nielicznymi wyjątkami prezentowane dane są zatrważające! Poniżej kilka liczb. Niektóre (pochodzące sprzed roku, dwóch czy trzech) należy traktować bardziej jako wskaźniki tendencji, aniżeli fakty - niestety wszystko wskazuje na to, że dziś jest jeszcze gorzej, a problem staje się jeszcze bardziej palący. Trudno zliczyć ilość stron pornograficznych - przypuszcza się, że stanowią one 12% (24 mln) wszystkich (unikalnych) stron internetowych dostępnych w globalnej sieci. Aż 25% zapytań w wyszukiwarkach internetowych dotyczy pornografii, zaś 35% plików pobieranych z internetu ma taki właśnie charakter. Szacuje się, że światowy przemysł porno wart jest dziś dziesiątki miliardów dolarów. Seks-biznes stanowi niezwykle dochodową gałąź przemysłu - w samym Hollywood każdego roku produkowanych jest ponad 11 tys. filmów o tej tematyce (dane z 2012 r.) - 20 razy więcej niż pozostałych produkcji powstających w amerykańskich wytwórniach filmowych! A gdzie reszta świata?

Średnio co sekundę strony zawierające sekstreści zaczyna oglądać 28 tys. internautów, co daje wynik 1,8 mln na minutę. Średnio 44% (dane z USA) wchodzących tam jest aktualnie w pracy (co, jak udowodniono, ma niebagatelny wpływ na jej wydajność). Co trzecia osoba odwiedzająca portale porno jest kobietą. Coraz więcej zapytań (w popularnych wyszukiwarkach) dotyczy też pornografii dziecięcej. Ponad 35% ankietowanych użytkowników internetu przyznaje, że miało do czynienia z niechcianą pornografią, otwierającą się przy okazji odwiedzin „neutralnych” stron, aplikowaną w postaci spamu itp.

Jak wygląda skala korzystania z pornografii w Polsce? Według badań przeprowadzonych w sierpniu 2017 r. (w ramach projektu pt. „Diamentowy Grant”) sięga po nią (regularnie i sporadycznie) 77% ankietowanych - najwięcej młodych mężczyzn w wieku 18-24 lata. Przeprowadzono badania w jednym z akademików - po analizie wybieranych przez użytkowników lokalnej sieci adresów IP okazało się, że blisko 70% wszystkich unikalnych połączeń dotyczyło stron zawierających treści pornograficzne. Badania Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej pokazują, że sięgają po nie gimnazjaliści (20% dziewczynek i 76% chłopców) i uczniowie podstawówek (problem daje się zauważyć już w IV klasie). Prawdopodobnie statystyki te dziś się już zdezaktualizowały, zważywszy na fakt rosnącej dostępności mobilnego internetu i powszechności smartfonów. 

Dane, publikowane przez instytucje badawcze i ośrodki penitencjarne, pokazują ścisłą korelację pomiędzy agresywnym zachowaniem, przestępczością na tle seksualnym a korzystaniem z pornografii - częstotliwość ich popełniania wzrasta czterokrotnie (29 na 30 młodocianych przestępców na tle seksualnym miało kontakt z pornografią w dzieciństwie).

Nie da się w żadne liczby ubrać konsekwencji społecznych uzależnienia od pornografii, rozpadających się więzów rodzinnych, kosztów terapii, eskalacji przemocy. Niestety, nie zanosi się na lepsze.

Oceń treść:
Źródło:
;