Imieniny: Joanny, Kazimiery, Piusa

Wydarzenia: Dzień Latarni Morskich

Wspomnienie św. Piusa X, papieża

Pod oknem

 fot. Łukasz Kaczyński Bp Ryś na pielgrzymce krakowskiej.

Już jutro uczestnicy Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę dotrą do Częstochowy. "Pielgrzymowanie to wyjątkowe doświadczenie Kościoła w mikroskali" - powiedział biskup Grzegorz Ryś, który już po raz 24. przewodzi grupie 6 wspólnoty śródmiejskiej krakowskich pątników.

Hierarchę spotkaliśmy na postoju w Myszkowie. Zapytany o to, co daje trud pielgrzymowania odpowiedział, że niezwykłe doświadczenie Kościoła.

"Grupa, którą prowadzę nie jest stanowa. Nie jest akademicka czy pod opieką konkretnego zgromadzenia. To ludzie starsi i młodsi, którzy zjeżdżają się z całej Polski, by iść razem, choć często wcale się nie znają. To też siostry zakonne i duchowni. Pięknie jest obserwować jak rodzi się między nimi jedność i zrozumienie wzajemnej życzliwości na tym pątniczym szlaku" - wyjaśnił.

Bp Ryś zauważył także, że pielgrzymka to miejsce, gdzie Kościół jest bliżej samego siebie. "Bez względu na pełnioną funkcję tu wszyscy są równi. Tak samo odczuwają zmęczenie, tak samo bolą ich plecy, tak samo obcierają nogi. Tu jesteśmy ciągle razem i nie ma momentu na dystans" - opisał.

Ten trud pielgrzymi jest z każdym dniem przybliżającym do celu coraz większy. "Bardzo spuchła mi noga, jak widać jest zabandażowana. Był moment kryzysu, ale wspólnota bardzo mnie wsparła. Dobrym słowem, czasem silnym ramieniem. Ale tak, że w efekcie idę dalej. A ból oddałam w intencji, z którą pielgrzymuję" - powiedziała pani Ania ze Szczecina.

"Są bąble, nawet były asfaltówki. Upał dał się bardzo we znaki. Ale to w jakiś sposób niknie przy łaskach, których doświadczamy. Duch jednak zwycięża ciało i zmęczenie, bo jak się idzie do Matki, która obserwuje nas w tym trudzie, nigdy nie straci się sensu" - dodał z kolei pan Andrzej z Krakowa.

Wszystkie troski i zmagania z samym sobą pątnicy oddają własnie Tej, do której zmierzają. Matce Bożej i przecież Matce Kościoła. "Staramy się tutaj zrozumieć, że ten czas 6 dni to tylko jeden wycinek naszego życia, który ma nas otworzyć na zaufanie do Maryi. Chcemy z Nią zachwycić się miłością Boga - ale tak, by po powrocie został w nas jakiś mechanizm, by coraz bardziej się Jego darami codziennymi zachwycać" - podsumował o. Łukasz Buksa OFM.

Oceń treść:
Źródło:
;