Imieniny: Laury, Marcjana, Alberta

Wydarzenia: Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszami

Wspomnienie św. brata Alberta Chmielowskiego, zakonnika

Książka

Ks. Porosło: Przyjdź, Panie Jezu! (1)

okładka książki przyjdź panie jezu fot. Wydawnictwo eSPe

Nasz liturgiczny „wehikuł czasu” zatrzymujemy w Rzymie w wieku VI, w którym to znajdujemy pewne zwyczaje przypominające nasz Adwent. To stosunkowo późno, skoro z całą pewnością wiemy, że Boże Narodzenie świętuje się tu już od pierwszej połowy IV wieku. Nasuwa się zatem oczywiste pytanie, czy rzymscy chrześcijanie od początku nie przygotowywali się do tej uroczystości w jakiejś formie? I tak, i nie. Co to znaczy?

 

Wraz ze świętowaniem w liturgii rzymskiej Bożego Narodzenia (25 grudnia) bardzo szybko zaczęto też celebrować Uroczystość Objawienia Pańskiego, czyli Epifanię – 6 stycznia (więcej o niej powiemy w 4. rozdziale książki). To wtedy, jak powie wybitny austriacki historyk liturgii Joseph A. Jungmann, zaczyna się tworzyć „po-celebracja” Bożego Narodzenia. Pojawiają się kolejne święta pomiędzy Bożym Narodzeniem a Epifanią. Do dzisiaj w naszej liturgii pozostało z tego okresu wiele takich celebracji. Zasadniczo jest nią oktawa Bożego Narodzenia. Podobnie było w wypadku Wielkanocy; tu pojawia się oktawa oraz kolejne uroczystości: Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego. Równolegle, aczkolwiek nieco wolniej, zaczyna się kształtować „przed-celebracja”, czyli czas przygotowania, który dzisiaj wiążemy z Adwentem.

 

Suche Dni 

W Rzymie ten proces rozpoczął się dosyć późno, a swoje korzenie miał w dniach, które pierwotnie nie miały nic wspólnego z Bożym Narodzeniem, a które nazywano Suchym Tygodniem albo Suchymi Dniami. Czym one były i skąd ich nazwa? W liturgii rzymskiej w ciągu roku były trzy momenty, w których Kościół zachęcał do tygodniowych rekolekcji. Był to czas zarezerwowany na post, modlitwę i przygotowanie, i miał miejsce w czerwcu, wrześniu oraz w grudniu. Do V wieku nie było natomiast takiego tygodnia w okresie wiosennym, z prostego powodu: ponieważ Kościół miał wtedy czterdzieści dni rekolekcji ze względu na okres Wielkiego Postu. W V wieku ów Suchy Tydzień pojawia się jednak na wiosnę jako element przygotowania do Wielkanocy, ale i do święceń kapłańskich, których udzielano właśnie na zakończenie Suchych Dni (nota bene do dzisiaj pozostała tego pamiątka w formie kanonu 1039 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który nakazuje kandydatom do święceń odbyć przed ich przyjęciem przynajmniej pięciodniowe rekolekcje). Co ciekawe, każdy taki tydzień miał dwa szczególne dni: środę oraz piątek. To były dni postu. Święty Leon Wielki, papież z V wieku, w jednej ze swoich homilii zachęcał wiernych: „Przeto pośćmy w środę i piątek. W sobotę zaś wszyscy razem obchodźmy wigilię u św. Piotra Apostoła”[1]. Widzimy zatem, że w soboty organizowano nocne modlitewne czuwania w bazylice św. Piotra. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie ma tu mowy o Bożym Narodzeniu. Co prawda mówi się o grudniowych Suchych Dniach, ale ten schemat celebracji dotyczył wszystkich czterech tygodni rekolekcji, które odbywały się w rzymskim Kościele w ciągu roku[2].

 

Preludium do Bożego Narodzenia

Właśnie wtedy, w V wieku, pojawia się Suchy Tydzień na wiosnę w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu. Nie otrzymał on jednak własnego formularza mszalnego, ale prawdopodobnie przejął ten, który był używany wcześniej w grudniu. Tym samym w grudniu pojawiła się luka, którą trzeba było zapełnić nowo skomponowanym formularzem. I to właśnie w nim dostrzegamy pierwsze ślady Adwentu. Możemy te grudniowe Suche Dni umownie nazwać preludium do Bożego Narodzenia. Wtedy Kościół rzymski zaczyna czytać Ewangelię o zwiastowaniu, o nawiedzeniu św. Elżbiety i o narodzinach św. Jana Chrzciciela. Dokładnie te wątki odnajdujemy i we współczesnych formularzach oraz czytaniach adwentowych. Następnie w ramach tych czytań pojawiają się fragmenty Księgi proroka Izajasza, który do dzisiaj jest naszym głównym przewodnikiem przez adwentowe ścieżki. Warto jednak podkreślić, że w liturgii rzymskiej ten czas miał raczej radosny wydźwięk. Akcent kładziono na radość i świętowanie kulminacyjnego punktu, jakim była wigilia, czyli radosne nocne czuwanie. I chociaż w ramach tego tygodnia również poszczono, to jednak post miał być przygotowaniem, oczekiwaniem do wypełnienia radością, która przychodziła wraz z uroczystością. Nie ma tu jeszcze mocno zarysowanego wymiaru pokuty i umartwienia, które przyszły do nas z Galii, a dokładnie z Tours.

 

[1] Por. Św. Leon Wielki, Mowa 13 (Na post grudniowy 2), w: Mowy, tłum. K. Tomczak, Poznań – Warszawa –Lublin 1957, s. 45.

[2] Por. J.A. Jungmann, Liturgia pierwotnego Kościoła, tłum. T. Lubowiecka, Kraków 2013, s. 417-420.

Fragment książki ks. Krzysztofa Porosło “Przyjdź, Panie Jezu! Chrystus w tajemnicach roku liturgicznego” wydanej przez eSPe.

Oceń treść:
Źródło:
;