Imieniny: Augustyna, Juliana, Magdaleny

Wydarzenia: Dzień Samorządu Terytorialnego

Pod oknem

orszak trzech króli fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Już 6 stycznia królowie wraz ze świtami wyruszą z Wawelu, Dębnik i placu Matejki, by na Rynku Głównym wspólnie pokłonić się nowonarodzonemu Dzieciątku. 12. Orszak Trzech Króli w Krakowie będzie miał formę hybrydową. 

 

Orszak Trzech Króli już na stałe wpisał się w kalendarz krakowskich wydarzeń. Od 2011 r. wielobarwne i radosne korowody przemierzają Kraków, by wspólnie dzielić się z mieszkańcami radością z obecności Zbawiciela wśród nas. Choć pandemia nieco zmieniła przebieg Orszaku, jego organizatorzy stale szukają rozwiązań, by taki sposób świętowania uroczystości Objawienia Pańskiego był możliwy co roku.

Od szkolnej sceny po ulice miast

Zaczęło się niepozornie, bo od przedstawienia w warszawskiej szkole „Żagle” prowadzonej przez Stowarzyszenie „Sternik”. Jego ważnym założeniem było, by zagrali w nim wszyscy uczniowie. W następnym roku młodzi aktorzy wystawili szkolne jasełka w Teatrze „Buffo”. Kolejny pomysł był jeszcze odważniejszy, gdyż postanowiono zaaranżować sztukę bożonarodzeniową w przestrzeni miejskiej, gdzie dołączą do niej mieszkańcy Warszawy i turyści. Zrealizowano go w 2009 r. – ulicami stolicy przeszedł pierwszy orszak, który zgromadził pięć tys. widzów.

Również w Krakowie organizacją tego wydarzenia zajęły się osoby związane ze środowiskiem “sternickich” przedszkola i szkoły. – Przyjaciele z Warszawy, którzy w tych szkołach pracują lub mają swoje dzieci, opowiadając nam o orszaku, bardzo zachęcili nas do zrobienia czegoś takiego u siebie – opowiada Robert Kowalski, rodzic ze „Sternika” oraz członek Fundacji Kacpra Melchiora i Baltazara.

Pierwszy orszak przeszedł ulicami Krakowa w 2011 r. Przedszkolaki z rodzicami i z aktorami Teatru Groteska zmierzali w kolorowym pochodzie z Wawelu na plac Mariacki. Na początku liczył on ok. 50 uczestników, zaś przy Dzieciątku stanęło ok. dwa tys. osób. Druga edycja Orszaku kończyła się pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Cieszyła się tak dużym zainteresowaniem, że część uczestników znajdowała się na Rynku, a pozostali schodzili dopiero ze wzgórza wawelskiego. Z tego powodu organizatorzy postanowili podzielić orszak na trzy człony, które będą wyruszać z różnych punktów miasta i spotkają się na Rynku.

Przyjmujemy nowe wyzwania

Głównym organizatorem Orszaku w Krakowie jest Fundacja Kacpra, Melchiora i Baltazara. Dzięki współpracy z wieloma różnymi organizacjami, stowarzyszeniami i środowiskami możliwe jest przygotowanie wydarzenia gromadzącego ponad 20 tys. osób. Jacek Koźliński z Fundacji przyznaje, iż prośba o pomoc zawsze spotyka się z pozytywną odpowiedzią ze strony władz, służb i grup odpowiedzialnych za poszczególne człony orszaku.

Pierwsze spotkania organizacyjne odbywają się na przełomie września i października. To czas wymiany pomysłów ze stałymi współorganizatorami Orszaku, a także zapraszanie nowych. – W którymś roku dostaliśmy 90 bębnów i zastanawialiśmy się, kto z nimi pójdzie. Pomyślałem wtedy o szkole Sióstr Prezentek i tak dotarliśmy do s. Wandy, która teraz jest koordynatorką orszaku niebieskiego – wyjaśnia Szymon Helbin, nauczyciel ze szkoły „Wichry”. – W szkolne przygotowania zaangażowani są również rodzice i to głównie przez nich staramy się zachęcić wszystkie rodziny do udziału w Orszaku. By nie była to tylko inicjatywa szkoły, ale również rodziców – dodaje S. Helbin.

W Orszaku dla każdego przewidziana jest odpowiednia funkcja. Przedszkolaki idą wraz z rodzicami na samym czele pochodu przebrane za aniołki i pastuszków. Starsze dzieci ubierają kolorowe peleryny, a do rąk biorą miecze i tarcze, gdyż są oni strażą przyboczną króla. Licealiści proszeni są o niesienie chorągwi, nagłośnienia, a także pomoc w kwestowaniu i rozdawaniu ulotek dotyczących różnych akcji. – Przez 12 lat trwania Orszaku było wiele spraw, które wymagały podkreślenia, np. misje w Rwandzie, Światowe Dni Młodzieży, koncerty „Betlejem w Krakowie” – wskazuje R. Kowalski. Zaangażowani są również harcerze z ZHR, ZHP oraz Skauci Europy. Czuwają oni nad bezpieczeństwem i porządkiem w centrum wydarzenia.

Ważnym celem wspólnego świętowania jest wspieranie działań dobroczynnych. Od 2013 r. w członie zielonym oraz na całym Rynku obecni są wolontariusze, pracownicy oraz przyjaciele Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. Rozdają oni śpiewniki i korony oraz kwestują oni na rzecz programów mieszkaniowych, którymi obejmują osoby w kryzysie bezdomności. – Tak, jak trzej królowie nieśli dary Panu Jezusowi, tak i my chcemy pokazać dzieciom, które idą z nami, że też możemy zanieść Mu jakiś dar. Może on być bardzo konkretny: obecność, zaangażowanie, ofiara. Na przykładzie Jezusa, który też nie miał wtedy domu, łatwiej jest wyjaśnić dzieciom, czym jest bezdomność – dodaje R. Kowalski.

Każda edycja świątecznego wydarzenia jest inna i niesie ze sobą różne trudności, niekiedy nieoczekiwane. – W pewnym momencie trudność stanowiło przeprowadzenie czterometrowego słonia z Dębnik na płytę Rynku. Zastanawialiśmy się też, jak bezpiecznie zorganizować pokaz ludzi na szczudłach w tym tłumie albo jak przeprowadzić przez niego dorożkę – wymienia R. Kowalski. – Planów zawsze jest mnóstwo, dlatego rozważamy, które z nich damy radę zrealizować w danym roku. Jesteśmy otwarci na wszelkie nowe pomysły i nie traktujemy ich jako trudności, ale jako kolejne wyzwania – przyznaje R. Kowalski. Orszak finansowany jest ze środków przekazanych przez Miasto Kraków, sponsorów oraz przyjaciół.

Spotykamy się, by dzielić się radością

– Jest to dla mnie forma świętowania Objawienia Pańskiego: z moimi przyjaciółmi,  znajomymi, z ludźmi, których widzę po raz pierwszy, ale mogę dzielić się z nimi radością – wyznaje Robert Kowalski.

Organizatorzy nieustannie podkreślają, że Orszak jest dla wszystkich – wierzących, niewierzących, starszych i młodszych. Prostota i naturalność tego przedsięwzięcia sprawia, iż wszyscy czują się na nim dobrze. – Uczestnikami Orszaku są dzieci, ich rodzice, wujkowie, dziadkowie. Możemy zaprosić tych, którzy są bliżej i dalej Kościoła. Do Pana Jezusa zmierzali przecież poganie – zauważa R. Kowalski.

 – Włączanie się w organizację Orszaku jest dla mnie bardzo motywujące. Pięknie jest spotykać ludzi, którzy z prawdziwą pasją angażują się w to wydarzenie, np. przedstawiciele szkół, którzy szybko i pozytywnie odpowiadają na propozycje oraz nauczyciele dołączający całymi rodzinami – dzieli się Szymon Helbin. – Znajomości i przyjaźnie, które zawiązują się przy tej okazji, są trwałe i prowadzą także do innych, wspólnych działań – zapewnia.

Orszak jest również momentem, w którym uczestnicy mogą dzielić się swoją kreatywnością oraz talentami. Trzeba także wspomnieć o radosnym świadectwie wiary, które może przyciągnąć zaciekawionych turystów. – To takie święto, którego sposób przeżywania nigdy nie powinien zostać zamknięty w sztywne ramy. Widzimy, że co roku jest coś nowego, kolejni ludzie, inna energia, inne okoliczności, dlatego chcemy pozostać otwarci na wszystkich – zaznacza J. Koźliński.

Krakowski koloryt orszaku

Wszystkie orszaki, które przemierzają ulice miast oraz wsi w Polsce i na świecie, mają podobny scenariusz, a oryginalności dodają im ich lokalne elementy. Krakowski klimat niewątpliwie przywołują krakowiacy oraz lajkonik uczestniczący w we wspólnym świętowaniu. Kolejną cechą charakterystyczną są trasy członów Orszaku, które obejmują Kraków z trzech stron. Barwne i radosne pochody co roku potrafią pociągnąć za sobą wielu mieszkańców i turystów. Odpowiedzialni za poszczególne części orszaku starają się co roku zaskoczyć ich nową atrakcją. W 2020 r. uwagę wszystkich zgromadzonych wzbudził król azjatycki poruszający się na wielkim słoniu.

Orszak europejski, czyli czerwony, wyrusza z Wawelu. Choć jest najstarszy, idą w nim najmłodsi – m.in. dzieci z przedszkola „Źródło” oraz szkoły „Wierchy” w towarzystwie nauczycieli i rodziców.

Orszak azjatycki, któremu przypisany jest kolor zielony, wyrusza z Wiosek Świata znajdujących się na Dębnikach. Najdłuższy orszakowy odcinek przemierzają m.in. salezjańskie grupy: uczniowie, członkowie Wolontariatu Misyjnego „Młodzi Światu”, Saltromu, a także przedstawiciele Dzieła Pomocy św. Ojca Pio.

Orszak afrykański, który rozpoznamy po niebieskich chorągwiach, rozpoczyna swój przemarsz z placu Matejki. Tworzą go uczniowie i nauczyciele z pobliskich szkół, m.in. Szkoły Sióstr Prezentek oraz Szkoły Zakonu Pijarów.

O tym, że orszak to uliczne jasełka, a w nich nierzadko pojawia się walka dobra ze złem, przypominają młodzi z Fundacji Dzieła Nowego Tysiąclecia. Część z nich przebiera się za anioły, które motywują uczestników, by nie ustawali w drodze i zmierzali do Pana Jezusa. Pozostali stają się diabłami zachęcającymi do opuszczenia orszaku i wstąpienia do kawiarni.

Orszak Trzech Króli 2022

Hasłem tegorocznej edycji są słowa „Dzień dziś wesoły”. Szczególnie mocno podkreśla ono przesłanie Orszaku Trzech Króli, jakim jest dzielenie się radością z obecności Bożej Dzieciny wśród nas.

Z powodu ograniczeń związanych z pandemią, Orszak będzie miał formę hybrydową. Organizatorzy zachęcają do włączenia się w wspólne świętowanie poprzez transmisję online, która będzie realizowana ze sceny głównej w godzinach 11:00-12:30. Będzie ona dostępna na Facebook’u. Zaś ci, którzy chcą wspólnie kolędować na Rynku, proszeni są o zachowanie dystansu. – Zapraszamy na ulice miast, by być razem z nami, ale jednocześnie bardzo prosimy, by nie przyłączać się bezpośrednio do samego stuosobowego zgromadzenia, byśmy nie stwarzali dla siebie nawzajem zagrożenia epidemiologicznego – zachęca R. Kowalski.

Jak wyjaśnia jeden z organizatorów, na Rynek będą zmierzać trzy stuosobowe grupy. Jako pierwszy nadejdzie orszak afrykański, który doprowadzi swojego króla pod scenę, a potem oddali się od niej i stanie pod swoimi chorągwiami. Następnie przyjdzie orszak azjatycki i uczyni to samo. Jako ostatni dołączy orszak europejski, który zostanie pod sceną.

Kolędowanie z orszakowymi śpiewnikami, jak również zbiórki na rzecz Dzieła Pomocy św. Ojca Pio odbywają się również w parafiach. – To piękny wyraz łączności i znak, że dzieło to, to coś więcej niż jednorazowe spotkanie, które trwa kilka godzin – zwrócił uwagę S. Helbin.

Oceń treść:
Źródło:
;