Imieniny: Alfreda, Izydora, Jana

Wydarzenia:

Wspomnienie św. Jana od Krzyża, prezbitera i doktora Kościoła

Świat

bangladesz fot. pixabay.com

Zakończył się pierwszy etap azjatyckiej podróży apostolskiej. Papież opuścił Birmę i udał się do sąsiedniego Bangladeszu, gdzie pozostanie do soboty 2 grudnia. Kraj ten liczy 170 mln mieszkańców, z czego większość to muzułmanie, podczas gdy katolików jest tam tylko 384 tys.

 

Stolicę Bangladeszu Dhakę i Rangun dzieli ponad tysiąc kilometrów. Podróż samolotem trwała nieco ponad 2 godz. Franciszek przybył do Dhaki w czwartek o godz. 15:00, kiedy u nas była godz. 10:00. Na lotnisku odbyła się oficjalna ceremonia powitalna. Papieża podejmował prezydent Abdul Hamid. Zgodnie z protokołem oficjalnej wizyty szefa państwa Franciszek udał się do narodowego pomnika męczenników Savar, który upamiętnia ofiary wojny o niepodległość Bangladeszu. Papież złożył tam wieniec kwiatów, wpisał się do księgi honorowej i zasadził drzewo w Ogrodzie Pokoju.

Kolejnym punktem protokołu była wizyta w muzeum Bangabandhu, upamiętniającym ojca narodu, czyli pierwszego prezydenta Bangladeszu, szejka Mujibura Rahmana.

Cały czwartek został poświęcony na oficjalną część podróży. Przewidziana była zatem wizyta u prezydenta i spotkanie z przedstawicielami władz państwowych. Na wstępie Franciszek przypomniał, że przed nim gościli już w tym kraju Paweł VI i Jan Paweł II. Duży nacisk położył na poszanowanie praw mniejszości. 

„W dzisiejszym świecie żadna pojedyncza wspólnota, naród czy państwo nie mogą przetrwać i rozwijać się w izolacji. Jako członkowie jednej rodziny ludzkiej potrzebujemy siebie nawzajem i zależymy jedni od drugich. Ojcowie założyciele Bangladeszu rozumieli to i dążyli do włączenia tej zasady do konstytucji narodowej. Wyobrażali sobie nowoczesne, pluralistyczne i integrujące społeczeństwo, w którym każda osoba i każda wspólnota mogłaby żyć w wolności, pokoju i bezpieczeństwie, z poszanowaniem przyrodzonej godności i równości praw wszystkich. Przyszłość tej młodej demokracji i dobry stan jej życia politycznego są zasadniczo związane z wiernością wobec tej fundamentalnej wizji. Tylko poprzez szczery dialog i poszanowanie słusznej różnorodności naród może bowiem pogodzić podziały, przezwyciężyć jednostronne perspektywy i uznać prawo do rozbieżnych poglądów” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek nawiązał z kolei do poważnego kryzysu migracyjnego, który związany jest z masowym napływem uchodźców z sąsiedniej Birmy. Papież stanowczo wystąpił w ich obronie, choć nie powiedział wprost, że chodzi tu o lud Rohingya. 

„W minionych miesiącach duch ofiarności i solidarności, będący cechą charakterystyczną społeczeństwa Bangladeszu, dostrzeżono bardzo wyraźnie w jego zapale humanitarnym na rzecz tłumnie przybywających uchodźców, zapewniając im tymczasowe schronienie i podstawowe potrzeby życiowe. Osiągnięto to przy niemałych poświęceniach. Dokonano tego również na oczach całego świata. Nikt z nas nie może nie zdawać sobie sprawy z powagi sytuacji, ogromu ludzkiego cierpienia i złych warunków życia wielu naszych braci i sióstr, z których większość to kobiety i dzieci, stłoczeni w obozach dla uchodźców. Trzeba, aby wspólnota międzynarodowa podjęła zdecydowane kroki w odniesieniu do tego poważnego kryzysu, nie tylko pracując na rzecz rozwiązania problemów politycznych, które doprowadziły do masowego przesiedlenia ludności, ale również zapewniając natychmiastową pomoc materialną dla Bangladeszu w jego wysiłkach zmierzających do skutecznego reagowania na pilne potrzeby humanitarne” – powiedział Ojciec Święty.

Papież wspomniał też o zagrożeniu religijnym fundamentalizmem. Przypomniał o zeszłorocznym zamachu islamistów w Dhace. Zginęło w nim 29 osób. 

„Bangladesz jest znany ze zgody, która tradycyjnie istniała między wyznawcami różnych religii. Ta atmosfera wzajemnego szacunku i rosnący klimat dialogu międzyreligijnego pozwalają wierzącym swobodnie wyrażać swoje najgłębsze przekonania na temat znaczenia i celu życia. Mogą oni w ten sposób przyczyniać się do krzewienia wartości duchowych, będących pewnym fundamentem sprawiedliwego i pokojowego społeczeństwa. W świecie, w którym w sposób  skandaliczny wykorzystuje się religię do podżegania podziałów, tego rodzaju świadectwo,  jego moc pojednania i jednoczenia jest wyjątkowo konieczna. Okazało się to w sposób szczególnie wymowny we wspólnej reakcji oburzenia, która nastąpiła po brutalnym zeszłorocznym ataku terrorystycznym tutaj, w Dhace, oraz w jasnym orędziu przesłanym przez władze religijne kraju, że nigdy nie można powoływać się na najświętsze imię Boga, aby usprawiedliwiać nienawiść i przemoc wobec innych ludzi, naszych bliźnich” – powiedział Ojciec Święty.

Na zakończenie Franciszek zauważył, że katolicy choć nieliczni, wnoszą konstruktywny wkład w rozwój narodu. Zapewnił, że Kościół docenia wolność, jaką cieszy się w Bangladeszu. Dzięki temu może praktykować swą wiarę i prowadzić działalność charytatywną i oświatową, z której korzystają w przeważającej mierze niekatolicy.

Bangladesz był spokojny, dziś się radykalizuje

Jak zauważa jezuicki islamolog ks. Samir Khalil Samir SJ, do niedawna tamtejszy islam uchodził za dość spokojny. Jednakże od kilku lat również muzułmanie w Bangladeszu ulegają ogólnoświatowej radykalizacji, którą wspierają bliskowschodnie mocarstwa, a szczególnie Arabia Saudyjska. „Cały ten nurt, cała ta przemoc ma swój początek w ugrupowaniach salafitów, a przede wszystkim wahabistów. Ich centralą jest Arabia Saudyjska. To ona ich finansuje. Nie tolerują oni niczego, co nie byłoby w pełni zgodne z tekstem Koranu, z jego dosłowną interpretacją. Stąd również niedawny zamach na meczet sufitów na Synaju. I nikt nie odważy się zaprotestować. Wszyscy zadowalają się stwierdzeniem: to nie jest islam. Ale prawda jest taka, że przemoc, niestety, również należy do islamu, a to z powodu zachowania samego Mahometa w jego epoce. Dziś jednak jest rzeczą niedopuszczalną, by problemy religijne były rozwiązywane z użyciem broni” – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Samir.

Ks. Samir uważa, że papieska wizyta w społeczeństwach tak dalekich od chrześcijaństwa jak Birma i Bangladesz może być bardzo ważna. Świat bowiem zdziczał, ludzie z łatwością sięgają po broń i środki masowej zagłady. Dlatego jest tym ważniejsze, by religia była narzędziem uczłowieczenia naszego świata – twierdzi egipski islamolog.

Wizytą w Bangladeszu Papież zwraca uwagę świata na peryferie

„Swoją wizytą Papież Franciszek kontynuuje misję zwracania uwagi świata na peryferie”. Tak przybycie Ojca Świętego do Bangladeszu skomentował jeden z pasterzy tamtejszego Kościoła, abp Moses M. Costa, metropolita Chittagong. „W przeszłości różne religie współistniały tutaj pokojowo obok siebie; nie chcemy stracić tego dziedzictwa” – stwierdził arcybiskup, zaniepokojony narastaniem ostatnio w Bangladeszu islamskiego fundamentalizmu. Wyraził nadzieję, że papieska wizyta „wzmocni ducha tolerancji i pojednania, pokoju i harmonii”. Jak zauważył, dotyczy to również kwestii społecznych. „Trzeba znaleźć na nowo harmonię nie tylko między religiami, ale również między klasami społecznymi, między bogatymi i biednymi, między uprzywilejowanymi i pokrzywdzonymi – powiedział hierarcha. – Sprawiedliwość społeczna to centralny temat współczesnego świata, tak na jego peryferiach, jak w jego rzekomym centrum. Ojciec Święty stale nam to przypomina, a szczególnie tutaj, w Bangladeszu, uważamy jego słowa za prorocze” – podkreślił abp Costa.

W wypowiedzi dla agencji Fides arcybiskup wyraził przekonanie, że „Papież znajdzie właściwe słowa we właściwym czasie”, aby podjąć delikatną kwestię ludu Rohingya, muzułmańskiej mniejszości prześladowanej w Birmie i zmuszonej do ucieczki. „Kościół potrzebuje mniej dyplomacji, za to więcej wiary. A wiara wymaga mówienia prawdy, czego nigdy nie należy się bać” – dodał abp Costa.

Oceń treść:
Źródło:
;