Imieniny: Marleny, Seweryna, Igi

Wydarzenia:

Pod oknem

 fot. Łukasz Kaczyński Uczestnicy krakowskiej pielgrzymki w Czernej.

7 sierpnia w drodze do Częstochowy pątnicy ze Wspólnoty Skawińsko-Czernichowskiej dotarli do Czernej i Matki Boskiej Szkaplerznej.

To właśnie Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej niedaleko Krzeszowic było kolejnym przystankiem na drodze części pielgrzymów XXXVII Pieszej Pielgrzymki Archidiecezji Krakowskiej na Jasną Górę. Zwłaszcza ostatnie strome podejście dało się we znaki pątnikom - po przebyciu w poniedziałek już prawie 20 kilometrów.

"Te kilkanaście metrów przed bramą klasztoru jest bardzo męczące, ale kiedy już wejdzie się do środka, czuje się niesamowity spokój. To piękne miejsce i krajoobrazowo i duchowo. No i jest źródełko św. Eliasza z wodą, którą bierzemy ze sobą i wierzymy, że pomaga nam ona w dalszej trasie" - przyznała pani Anna ze Skawiny.

W grupie Skawińsko-Czernichowskiej znalazły się również osoby z... samej Częstochowy. Pan Rafał idzie na pielgrzymkę wraz z niepełnosprawnym synem Kacprem. "Na pielgrzymkę poszedłem z synem, który nie mówi, a jednak głosi. Wraz z innym niepełnosprawnym kolegą prowadzą naszą grupę na wózkach i dają swoją postawą niezwykłe świadectwo wiary nam wszystkim" - podkreślił.

Dodał także, że swoją obecnością na krakowskiej pielgrzymce chce zachęcić innych, którzy mają w Częstochowie Matkę Bożą na wyciągnięcie ręki, by odkryli, że trzeba jednak podejmować trud pielgrzymowania. "Trzeba ruszyć z tej kanapy. Maryję trzeba odkryć w drodze. Trzeba posmakować wędrowania do Niej w trudzie, ale i w radości wspólnoty" - powiedział.

Karmelici bardzo cieszą się z tego, że osoby wędrujące do Matki Bożej Jasnogórskiej, zatrzymują się na te kilkadziesiąt minut u nich. "Cieszymy się, że tutaj mogą znaleźć odpoczynek i że powierzają się Jej opiece również u nas, by dotrzeć do tego upragnionego celu na Jasnej Górze bezpieczenie" - stwierdził ojciec Kazimierz, karmelita.

Postój w Czernej to nie tylko czas odpoczynku - pielgrzymi mają bowiem także możliwość przyjęcia szkaplerza. "Byłam tu kilka razy, jednak nigdy się nie zdecydowałam na ten gest. Ten czas pielgrzymki, odetchnięcia od codzienności i zadumy nad swoim życiem sprawił, że podjęłam taką decyzję. Czuję wyraźnie, że Matka Boża od teraz bardzo mocno mnie chroni" - wyznała pani Maria z Mnikowa.

Oceń treść:
Źródło:
;