Imieniny: Erwina, Kamila, Szymona

Wydarzenia: Międzynarodowy Dzień Nelsona Mandeli

Komentarze

Słowo wypowiadane przez zło nie jest ostatnim słowem ludzkości - komentarz abp. Jędraszewskiego do IV etapu pielgrzymki Jana Pawła II do Polski

jan paweł drugi fot. Grzegorz Gałązka

Kolejny etap pielgrzymki Jana  Pawła II obejmował miejsca, z którymi papież związany był osobiście. Przybywał do nich wielokrotnie w związku z pielgrzymkami, wizytami duszpasterskimi, czy podróżami turystycznymi. Słowa, które wypowiadał do wiernych w tych miejscach pozostają nadal aktualne.

 

Arcybiskup stwierdził, że na spotkanie z Janem Pawłem II do Nowego Targu przybyły ogromne rzesze ludzi gór i pogórza. Telewizja za wszelką cenę starała się nie ukazywać tłumów i entuzjazmu, który wszystkich ogarnął. Papież w swoim przemówieniu zawarł osobiste przemyślenia, mówił o pięknie gór. Ojciec Święty wskazał na bardzo ważny problem dotyczący mieszkańców, związany z trudnościami w uprawie górskiej, skalistej ziemi, przez które wiele osób emigrowało do Ameryki w poszukiwaniu zarobku. Z tych migracji wyniknął poważny kryzys małżeństw i rodzin.

Bardzo aktualną pozostaje kolejna kwestia poruszona przez papieża: nierozerwalność małżeństwa oraz odpowiedzialność rodziców za poczęte życie. Arcybiskup zauważył, że współcześnie atakuje się fundamenty małżeństwa i rodziny poprzez legalizację związków homoseksualnych. Małżeństwo jest zrodzone z zamysłu Boga, który stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę. Metropolita wskazał, że palącym problem jest wprowadzanie instrukcji WHO, która deprawuje dzieci i może zachwiać całym społeczeństwem. – Te problemy, które Ojciec Święty czterdzieści lat temu sygnalizował, jeśli chodzi o troskę o rodzinę i małżeństwo ciągle są aktualne, ale pojawiają się nowe wobec których trzeba zająć jednoznaczne i zdecydowane stanowisko w obronie godności ludzkiej – powiedział metropolita.

W Nowym Targu papież mówił bardzo dużo o młodzieży, na spotkanie przybyli młodzi z Ruchu Światło-Życie z ks. Blachnickim na czele. Ofiarowali mu księgę, która była zaczątkiem ruchu abstynenckiego Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Papież w swoim przemówieniu wskazał, że tereny górskie w których bardzo wielu młodych ludzi uczestniczy w oazach rekolekcyjnych stają się miejscem szczególnej odnowy duchowej.

Jednym z etapów pielgrzymki Jana Pawła II była Kalwaria Zebrzydowska – miejsce szczególne dla papieża. Do tego sanktuarium maryjnego przybywał jako dziecko, również w kolejnych latach swej posługi kapłańskiej i biskupiej wielokrotnie modlił się u stóp Matki Boskiej. Przybywał na dróżki kalwaryjskie, gdzie w ciszy kontemplował kolejne stacje. Ojciec Święty w Kalwarii prosił wszystkich o to, by budowali swe życie modlitewne, skoncentrowane na życiu Matki Bożej i Jezusa. Prosił, by się za niego modlić, nawet po jego śmierci.  Arcybiskup zauważył, że Jan Paweł II stracił matkę bardzo wcześnie i za nią tęsknił. –Spotkanie z Matką Najświętszą było dla niego spotkaniem z jego mamą co do której był przekonany, że jest w niebie i nad nim czuwa, opiekuje się nim i za niego się wstawa. Tam doświadczał tego ciepła, którego nie było w domu mimo całej troskliwości ojca. Matki nikt nie jest w stanie zastąpić – powiedział.

Podczas swojej podróży Jan Paweł II mówił o niezwykłym umiłowaniu przez naród Matki Bożej. Wyraża się ono w niezliczonej ilości sanktuariów maryjnych. Arcybiskup zauważył, że  znajdujące się u podnóży Beskidów Sanktuarium Matki Boskiej Kalwaryjskiej przyciąga rzesze pielgrzymów, bo można tam osobiście doświadczyć ciepłego spotkania z Maryją. Odbywają się tam misteria ludowe, sięgające odległych czasów i odwołujące się do apokryficznych prawd o życiu Maryi. To budzi ogromny szacunek i wiarę kolejnych pokoleń.

Do Wadowic Jan Paweł II przybył ze świadomością, że jest to miasto które nagle zwróciło na siebie uwagę świata. To był rodzinny dom, w którym znajdowali się jego bliscy, przyjaciele, koledzy i koleżanki. Papież wspomniał przedszkole do którego uczęszczał jako dziecko. Zwrócił uwagę jak istotne dla każdego człowieka jest miejsce z którego pochodzi i podkreślił znaczenie wspólnoty parafialnej. Wspominał także swych katechetów, duszpasterzy, proboszczów nauczycieli i wychowawców. Arcybiskup stwierdził, ze Wadowice dały Janowi Pawłowi II bardzo wiele: umiłowanie Matki Bożej oraz za sprawą jego ojca – szczególny kult Ducha Świętego. W tym miejscu dla papieża wszystko się zaczęło: jego życie jako człowieka, chrześcijanina, patrioty. Gdy razem z ojcem zdecydowali się opuścić to miasto i przeprowadzić się do Krakowa, dla Karola Wojtyły zamknął się pewien etap w życiu.

Do Oświęcimia Jan Paweł II przybył z orędziem zwycięstwa miłości. Nawiązując do jednego z listów św. Jana mówił o tryumfie wiary. – Mówiąc o tym zwycięstwie wspomniał najpierw postać Maksimiliana Kolbego. Należy dodać, że nie był on wtedy jeszcze beatyfikowany czy kanonizowany. To, że doszło do wyniesienia tego wspaniałego franciszkanina do chwały ołtarzy jest zasługą Jana Pawła II i jego przekonania, że ojciec Maksymilian Kolbe musi zostać patronem tych trudnych czasów w historii Europy, Polski, świata, gdy w sposób cyniczny miała rządzić nienawiść – powiedział metropolita. Papież nawiązał do napisu na bramie obozu, „Arbeit macht frei”. Praca w tym miejscu nie czyniła wolnym, tylko niszczyła człowieka. Arcybiskup wspomniał, że spotkał się z interpretacją zgodnie z którą te słowa nawiązywały do zdania, które wypowiedział Jezus: „Prawda was wyzwoli”. Odkrywa to jeszcze dosadniej cyniczne szyderstwo tego hasła, drwiącego z Ewangelii. Papież wspominając Maksymiliana Kolbego oraz Edytę Stein mówił, że w obozie zwyciężyła miłość. Oboje byli związani z Chrystusem przez życie zakonne i wyrażali swym życiem męczeństwo prześladowanego Kościoła. Jan Paweł II podkreślił, że wielokrotnie wcześniej modlił się w celi ojca Maksymiliana i musiał znów przybyć do tego miejsca by jako papież wyrazić sprzeciw wobec okrucieństwa, dając świadectwo o zwycięstwie miłości nad złem.

Zatrzymując się przy pomniku ofiar Jan Paweł II mówił o konieczności zachowania pokoju i prosił o to, by wszyscy ludzie dobrej woli o niego zabiegali. Zauważył, że wszyscy wierzący w Chrystusa powinni nieść orędzie przebaczenia i pojednania. Wspomniał o tablicach upamiętniających ofiary różnych narodowości, wskazując że polska tablica jest krzykiem Polaków o właściwe miejsce w Europie. W ten sposób dał do zrozumienia, że Polska powinna wyrwać się z kolejnego totalitaryzmu i zająć wśród państw Europy właściwe miejsce, które jej się należy. Wyrażał swój protest wobec żelaznej kurtyny.

Arcybiskup przypomniał, że w obozach koncentracyjnych w Auschwitz i Dachau zginęło wielu kapłanów, którzy nie wyrzekli się Chrystusa za cenę wolności. – Nie było żadnego, który by się wyparł swej przynależności do Jezusa. Świadomie wybierali tę tragiczną drogę życia obozowego, wiedząc że są nikłe szanse na wyzwolenie. Chcieli jednak pozostać wierni i nie zdradzili Chrystusa – powiedział. Wspominał spotkanie z krakowskim księdzem, działaczem AK, który miał za zadanie pozostawiać na polach jedzenie dla więźniów obozu, czym ryzykował własne życie.

Z Oświęcimia papież wygłosił swe przesłanie. Jako Polak, członek narodu zdziesiątkowanego przez wojnę, dawał świadectwo duchownego, uczącego konieczności przebaczenia. – To było przesłanie mówiące że jako ludzie powinniśmy budować więzy braterstwa, nie przemocy, wzywające do heroizmu, gotowości by własnym życiem i miłością przezwyciężać nienawiść i zło. Dawać nadzieję, że słowo, które wypowiada zło nie jest ostatnim słowem ludzkości – zakończył metropolita.

Oceń treść:
Źródło:
;