Imieniny: Wiktora, Marity, Ignacego

Wydarzenia: Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem

Dwudziesta Dziewiąta Niedziela zwykła

Pod oknem

Tynieccy benedyktyni pożegnali współbrata

 fot. Łukasz Kaczyński Pogrzeb o. Konobrodzkiego w Tyńcu.

Rodzina, współbracia, przyjaciele oraz parafianie pożegnali w sobotę w Tyńcu o. Jana Pawła Konobrodzkiego - rekolekcjonistę, spowiednika, a także działacza Benedyktyńskiego Instytutu Kultury i portalu duchowości benedyktyńskiej. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył bp Grzegorz Ryś.

W wygłoszonej homilii bp Ryś zwrócił uwagę, że chwile przy trumnie zmarłego nie powinny być momentem litowania się nad tym, że umarł młodo, ale czasem rozpoznania i podjęcia odpowiedzialności za to, czym benedyktyn żył.

"To nie jest tak, że ten cały obszar ewangelizacji i apostolstwa ma teraz umrzeć razem z nim, bo nie będzie człowieka, który potrafi w to wejść. Ten człowiek zrodzi się z naszej wspólnej modlitwy, nas jak tu jesteśmy" - powiedział. 

Hierarcha odniósł się do odczytanej Ewangelii o braku robotników do żniw Boga. "Jakże wyraźna jest prośba Jezusa o to, by wołać do Boga, by wyprawił robotników na Jego żniwa. Kiedyście się ostatnio modlili o powołanie do benedyktynów? A kiedyście się ostatnio modlili za tych, którzy są powołani, żeby naprawdę byli robotnikami?" - pytał.

Zwrócił uwagę, że wspólna modlitwa przy trumnie o. Jana Pawła może zaowocować rozeznaniem własnego powołania. "Ten, kto przepowiada, kto wchodzi w misję apostolską, czyni to w drodze. Ten, który głosi Jezusa tak jak Jan Paweł, sam jest nieustannie w drodze, sam jest ciągle otwarty na nowe doświadczenie Pana, na pełniejsze Jego spotkanie, na głębsze Jego poznanie" - wyjaśniał. 

Biskup Ryś dodał, że istotne jest to, że o. Konobrodzki nie przekazywał ludziom tylko tego, czego nauczył się o Bogu w seminarium czy podczas nowicjatu. "On był ciągle w drodze, ciągle otwarty, ciągle poszukujący. Nieraz na takich drogach, gdzie my się boimy chodzić" - ocenił. 

Biskup podziękował Bogu za o. Konobrodzkiego, którego nazwał "robotnikiem na żniwie Pana". "Dziękujemy Ci też za to słowo, która pokazuje nam co jest naszą odpowiedzialnością i zadaniem. Chcemy podjąć to zadanie dlatego, żeby nasza modlitwa za duszę Jana Pawła i za wszystko co uczynił oraz co zdziałał w swojej posłudze była z naszej strony uczciwa" - powiedział na zakończenie. 

Zmarły został pochowany na cmentarzu pod wzgórzem opactwa. Uczestniczący w kondukcie pogrzebowym podkreślali, że był to niezwykle otwarty i radosny człowiek. "On uczył moje dzieci religii. Dawał ślub moim dwóm córkom. Odwiedzał nas czasem po kolędzie. Bardzo życzliwy, miły i pełny humoru, podnoszący na duchu - taki wzór kapłana" - przyznała pani Elżbieta z Tyńca. 

"O. Jan Paweł był samą dobrocią. To był człowiek niezwykłej wiary - dzięciecej, ale w dojrzałym rozumieniu tego słowa jako niezłomności i prostoty. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że mieliśmy i mamy nadal takiego współbrata, tylko już po drugiej stronie" - dodał opat tyniecki, o. Szymon Hiżycki. 

O. Jan Paweł urodził się w 1960 r. w Wołominie. Po maturze wstąpił do opactwa tynieckiego. Przez wiele lat pracował w parafii tynieckiej jako wikary i brał udział w wielu projektach wydawnictwa Tyniec. Ostatnio posługiwał jako duszpasterz w Podgórkach Tynieckich oraz pomagał w opiece nad starszymi i chorymi braćmi w klasztorze. Zmarł nagle w niedzielę 27 listopada.

Oceń treść:
Źródło:
;