Imieniny: Gerarda, Ruperta, Tomiry

Wydarzenia:

Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła

Felietony

rodzic, autorytet fot. www.pixabay.com

Jak ważną rolę odgrywa autorytet w życiu człowieka? Czym, a właściwie kim jest autorytet? Niełatwo odpowiedzieć jednoznacznie na postawione pytania. Z pewnością jednak większość z nas intuicyjnie stwierdza, że to pewien wzór, osoba, którą chcemy i potrzebujemy naśladować, bo niewątpliwie istota ludzka, przemierzając drogę zwaną życiem, potrzebuje drogowskazów zarówno wyznaczających kierunek, jak i nadających sens.

 

W 2009 roku CBOS przeprowadził badania pt. „Wzory i autorytety Polaków”. Aż 74 procent respondentów stwierdziło, że ważne jest posiadanie autorytetu. Prawie co druga osoba (48%) przyznawała, że w swoim życiu miała jakiś wzór, autorytet, kogoś, kto w sposób szczególny wpłynął na jej życie. Jako autorytety wymienia się rodziców (52%), 17% wskazuje postać Jana Pawła II. Przywołani zostają także dziadkowie (6%), współmałżonkowie (6%), nauczyciele, profesorowie i wychowawcy (5%). Większość (57%) nie potrafi wybrać osoby z życia publicznego mogącej być autorytetem. Jako respondentów wybrano grupę dorosłych Polaków. Było to już kilka lat temu, wiele się zmieniło, a może nie tak wiele…

W 2015 roku przeprowadzono inne badania, a wśród zadawanych pytań znalazło się: „CZY PAPIEŻ Jan Paweł II JEST DLA PANA(I) WAŻNYM AUTORYTETEM MORALNYM?” Twierdzącej odpowiedzi udzieliło 95% respondentów (suma -„tak” i „raczej tak”). Na analogiczne pytanie odnoszące się do PAPIEŻA FRANCISZKA pozytywnie odpowiedziało  84% badanych.

Często okazuje się też, że autorytety, np. w dziedzinie finansowej, polityki czy życia publicznego, na skutek swych działań, decyzji poważanie społeczne utraciły. A co z młodymi ludźmi, z dziećmi?
Dla małego dziecka, takiego przed okresem edukacji, największym autorytetem był rodzic, to on stanowił wzór postępowania, bazę wiedzy. Obecnie dzieci w coraz młodszym wieku mają kontakt z różnymi mediami, przede wszystkim z telewizją i Internetem. Rozwój środków masowego przekazu oprócz oczywistych korzyści niesie także zagrożenia. Taki mały człowiek ma możliwość zdobycia wiedzy ogólnej wcześniej, niż choćby pokolenia urodzone do lat 90 włącznie. Wiemy dużo więcej, wiemy dużo wcześniej. Rodzic nie musi znać odpowiedzi, bo zna ją smartfon, tablet, czy komp. I gotowe.  Abstrahując od jakości informacji, jakie młody człowiek w ten sposób pozyskuje, na polu wiedzy autorytet rodzica dość szybko może upaść, szybciej niż kiedyś. Chociaż niewątpliwie takiej sytuacji pomoże zapobiec silna więź łącząca rodziców i dzieci, bo zawsze istnieją wartości, których nawet czas nie pokona.

Kolejny etap to szkoła, a więc i rówieśnicy, którzy wywierają na nas duży wpływ. Dochodzą pasje, zainteresowania. Oglądamy jakieś filmy, mecze, czytamy książki. Obserwujemy życie, sposób ubierania się, zarobki, samochody, drugie połowy aktorów, piłkarzy, celebrytów. W tym momencie pojawia się problem.  Czy umiemy właściwie odróżnić idola od autorytetu?  Sportowe samochody, zoperowane twarze, pieniądze, drogie torebki, stroje od znanych projektantów, sława. Wtedy budzi się pragnienie, by też stać się taką osobą, by też osiągnąć ten status.  Czy słusznie? Często nie zwracamy uwagi na ludzi, którzy rzeczywiście czynią coś wartościowego, wyjątkowego. Mam tutaj na myśli bezinteresowne niesienie pomocy innym, życzliwość, mądrość. Czy cenimy kogoś, bo ma fortunę, czy dlatego, że pomaga drugiemu człowiekowi, broni wartości?

Przysłuchując się rozmowom, obserwując zachowanie dzieci w różnym wieku, możemy odpowiedzieć sobie na to pytanie. Dlaczego celebryci aspirują do tego, by stać się autorytetem?  Jeśli już to chyba takim pozornym, „oszukanym” autorytetem. Warto by w tym miejscu dokonać pewnego rozróżnienia słów. Idąc za Encyklopedią PWN:

AUTORYTET to kategoria lub zjawisko psychospołeczne opisywane w naukach o człowieku w celu oznaczenia doniosłego wpływu wywieranego przez osobę lub instytucję na rozwój umysłowości lub stosunki między ludźmi przyjmującymi ulegle jej twierdzenia lub normy, odczuwając przy tym respekt i uznając jej powagę...

IDOL to osoba ciesząca się szczególną popularnością, bożyszcze pewnych kręgów publiczności (np. piosenkarz, sportowiec).

Z rozmów małych dzieci, może niekoniecznie bardzo małych, wynika, że wzór dla nich stanowi aktorka, bo jest chuda, piosenkarka, bo jest ładna, zespół, bo wypuścił dobry kawałek. Jakaś kobieta, celebrytka, bo ma szczególne fizyczne atuty, siatkarz, bo jest przystojny. O nich się mówi, ale z jakiego powodu?

Gimnazjaliści, dzieci w podstawówce jako autorytet wskazują często kogoś „fajnego”, kto dobrze się ubiera, jest sławny. Jednak po odpowiednim zrozumieniu, o co tak właściwie z autorytetem chodzi, a także po umiejętnym, wyjaśniającym termin, sformułowaniu pytania okazuje się często, że podziwiają swoich rodziców, dziadków, chcieliby być w przyszłości, jak oni. Wszystko jednak zależy od rodzinnych relacji. I wyraźnie widać, że idol i autorytet są ze sobą myleni.

Licealiści wskażą jako autorytet Jana Pawła II, sławnego aktora za jego działalność charytatywną, rodziców za to, że ich wychowują. Może to kwestia już większego stopnia dorosłości, ale w porównaniu do młodszych kolegów, częściej potrafią odpowiedzieć w sposób zadowalający na pytanie o autorytet. Inna sprawa, że młodzi ludzie się zmieniają. Jest wielka różnica między gimnazjalistami sprzed 6 lat, a ich dzisiejszymi rówieśnikami. Patrząc na „współczesne wersje” nas w wieku szkolnym, okazuje się, że to dwa zupełnie odmienne światy, zazwyczaj uznajemy, że to my byliśmy lepsi. Nie mniej jednak, rzeczywiście istnieje jakaś prawidłowość, nie jest to jakaś fanaberia.

Kiedyś miało się respekt, choćby w stosunku do starszych kolegów, a teraz słysząc na korytarzach szkolnych niektóre odzywki „młodziaków”, no cóż...

Jednakże warto wziąć pod uwagę fakt, że rzeczywistość wciąż się zmienia, świat wciąż się zmienia, zmienia się też tryb życia, co za tym idzie, wzory do naśladowania też się zmieniają.
Młodzi ludzie wciąż kształtują swoją osobowość, często nie mając dokładnie sprecyzowanych wyborów. Kiedyś wpływały na nich inne czynniki. Dlatego wszyscy jesteśmy różni. Respekt, powaga, kompetencja kontra popularność. Kto wygra tę walkę? Zapewne zależy  od konkretnego, osobowego przypadku, jednak coraz częściej okazuje się, że wygrywa samozwańczy idol.

Ale wracając do kwestii celebrytów, pojawia się pytanie - dlaczego udają autorytety? No cóż, może jest to jakaś próba generalizowania, ale przede wszystkim, co by się zgadzało z definicją słowa „idol”, ma to związek z pragnieniem rozgłosu i zdobycia popularności. A z popularnością wiążą się pieniądze, produkty firmowane imieniem, podobizną. A kto nie kupi poduszki, perfum swojego idola? A wszystko po to, by uzyskać namiastkę bycia, jak ta właśnie osoba. Ona osiągnęła sukces, a inni chcą choć trochę czuć, że z nimi jest podobnie.
Ale z drugiej strony na ściankach pojawiają się ludzie, którzy naprawdę nic nie osiągnęli, nie mówiąc o tym, że jak przegląda się portale internetowe, to pojawia się jedno pytanie: „Ale kto to  w ogóle jest?” .
Idol piłkarz, może być autorytetem w dziedzinie piłki nożnej, szczególnie, jeśli w istocie ma jakieś osiągnięcia, którymi może się pochwalić. Natomiast była modelka o wątpliwym statusie moralnym, 10 rozwodach nie może być autorytetem w sferze moralności. Zastanówmy się, czy to ma być wzór dla nas i dla dzieci. To też bezpośrednio godzi w rodzinę, bo okazuje się, że jej budowanie nie jest w istocie ważne. Idąc dalej, aktor, który „tysiąc” razy zmieniał wiarę, nie może być autorytetem w życiu religijnym. A sędzia łamiący prawo, nie może być autorytetem prawnym.

Autorytet ma być niezachwiany, zaś idol w każdej chwili może przestać nim być, czasem po prostu z niego wyrastamy, a czasem przechodzi na niego moda. Często z ust młodych ludzi słyszę następujące zdania:
„Właściwie nie mamy się od kogo uczyć”; „Nie mam takiej osoby, która byłaby dla mnie inspiracją”; ”Nie ma osoby, która jest dla mnie wzorem, do którego chcę dążyć”.
Ale z czego to wynika? Przecież niemożliwe, żeby nie było nikogo takiego... chyba.

Obecnie jesteśmy bombardowani przez niepoliczalną ilość informacji z mediów. Coraz większe pojawiają się też wymagania. Znajomość nie wiadomo ilu języków obcych, wiek 25 lat i 15-letnie doświadczenie, przy pracy i pensji raczej temu nieodpowiadającym. Organizowane życie, wszystko zaplanowane, często nawet brak czasu, by o czymś tak dogłębnie pomyśleć, bo jest tyle rzeczy, które zajmują, rozpraszają naszą uwagę. Do tego dochodzą jeszcze relacje międzyludzkie: przyjaciele, rodzina. Często z lenistwa bądź do tego zmuszeni, przestajemy szukać i godzimy się na półśrodki. Korzystamy z gotowców, jakie się nam podsuwa. I tak oto jawi się taka sytuacja: „Lubię tego aktora, on zrobił tak i tak, no więc ja też podejmę podobną decyzję”. Dodatkowo chcemy być lepsi, poczuć ten smak sukcesu, więc będziemy sobie wmawiać, że istnieje tu jakaś analogia. Często w ten sposób zaprzestajemy własnych poszukiwań, rezygnując z „mojego autorytetu”. Bierzemy zatem to, co jest tak popularne i już przygotowane.

Oczywiście są takie autorytety jak Jan Paweł II, można właściwie powiedzieć, że to autorytety historyczne i ukazują świat wartości jakże potrzebnych w XXI wieku, ale by po nie sięgnąć, trzeba mieć wiedzę o nich.
Częstokroć okazuje się, że ten prawdziwy i wartościowy autorytet nie jest dobrze „zareklamowany” i rozpowszechniony. Nie mamy o nim pojęcia. Czasami wynika to z tego, że uważa się pewne wartości za mało popularne albo nieopłacalne.

Na pewno istniało, bądź żyje nadal w naszym otoczeniu wiele osób, które swoją postawą, działalnością mogłyby spokojnie zapracować na miano autorytetu, a my po prostu o tym nie wiemy, bo z autorytetem bywa czasem jak z oznaczeniem górskiego szlaku – nie jest nachalnie eksponowane, trzeba go wręcz uważnie wypatrywać. Jednak kiedy już się go trzymamy, możemy być pewni, że wskazuje właściwą i bezpieczną drogę. Ostatnie słowo, a zarazem wybór, zawsze jednak należy do nas.

Oceń treść:
Źródło:
;