Imieniny: Gerarda, Ruperta, Tomiry

Wydarzenia:

Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła

Świat

Zjednoczeni w budowaniu chrześcijańskiej Europy

 fot. Ks. Czesław Bogdał

W niedzielę 10 września kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył Mszy św. w węgierskim Sanktuarium Mátraverebély-Szentkút. "Obyśmy jeszcze bardziej angażowali się w budowę chrześcijańskiej Europy, tak jak angażowali się nasi przodkowie, jak angażował się święty król Stefan, święty król Władysław, święta królowa Jadwiga. Jak angażował się święty Papież Jan Paweł II" - apelował do zebranych.

Na wstępie kardynał pozdrowił i zapewnił Węgrów o darze modlitwy od całego Kościoła polskiego. "Nasze Kościoły – węgierski i polski, nasze narody – polski i węgierski są bliskie sobie nie tylko geograficznie, ale również duchowo. Wprawdzie mówimy bardzo różnymi językami, zwłaszcza bardzo trudnymi dla innych, ale przecież porozumiewaliśmy się zawsze i nadal porozumiewamy językiem braterstwa i przyjaźni" - opisał.

Wskazał, że Węgrzy są jedną z liczniejszych grup pielgrzymów, przybywających do krakowskiego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. "W tym samym Sanktuarium jest też kaplica węgierska – widomy symbol bliskości naszych Kościołów i narodów oraz duchowej wrażliwości i pobożności naszych braci Węgrów" - zaznaczył.

Emerytowany metropolita krakowski  powiedział, że w węgierskim narodowym sanktuarium wiernych zgromadził sam król węgierski Władysław I, którego 940. rocznica wstąpienia na tron i 825. rocznica kanonizacji wypada w tym roku. Jak ocenił te wydarzenia są odległe, ale trzeba powracać do nich pamięcią, gdyż pomagają zrozumieć korzenie, w których kształtowała się chrześcijańska tożsamość narodu.

"Kościół jest wspólnotą pamięci. Powraca nieustannie do zbawczych wydarzeń życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, bo te właśnie wydarzenia ocaliły nasz los, nadały najgłębszy sens ludzkiej historii i otwarły przed nami perspektywę nowego życia na wieki w Bożym królestwie" - wyjaśnił.

Hierarcha przyznał, że św. Władysław jest bliski również Polakom - opisał władcę jako praworządnego i dobrze zorganizowanego oraz niezwykle związanego z Polską. "Król Władysław był człowiekiem sprawiedliwym i mądrym. Traktował swoją władzę i politykę jako odpowiedzialną troskę o dobro wspólne. Czuł się odpowiedzialny za losy powierzonego mu narodu i państwa" - dodał, podkreślając, że głównym motorem do działania była dla króla miłość Boga i bliźniego.

Zachęcił wiernych do naśladowania takiej postawy. "Miłość jest w centrum całej Bożej i ludzkiej rzeczywistości. Na niej opiera się nasz świat. Zadaniem każdej i każdego z nas jest odczytać, jak tę prawdę o powołaniu człowieka do miłości urzeczywistnić w konkretnych okolicznościach życia, w służbie rodzinie, i społeczności" - głosił.

Odnosząc się do postaci św. Jana Pawła Ii wskazał, że bardzo mocno połączył on naród polski i węgierski. "Ojciec Święty wiedział, że nasze kraje znoszą jarzmo totalitarnej i bezbożnej dyktatury komunistycznej, bo znał tę dyktaturę z własnego doświadczenia. Opatrzność Boża sprawiła, że podczas swego pontyfikatowi wniósł niepodważalny wkład w obalenie systemu marksistowskiego w naszej części Europy" - przypomniał, zaznaczając, że orężem papieża Polaka było słowo prawdy o Bogu i człowieku.

Stwierdził przy tym, że zarówno Polacy, jak i Węgrzy powinni dbać o to, na czym zależało św. Janowi Pawłowi II - by Europa pozostała chrześcijańska. "Całe pokolenia Węgrów i Polaków przeszły do wieczności z imieniem Jezus na ustach, pozostając wiernymi podstawowym wartościom duchowym i moralnym, zapisanym w Ewangelii. To jest również zadanie dla naszego pokolenia. Stać nas przecież na to, abyśmy w nas samych i wokół nas obronili i umacniali wewnętrzną wolność, wierność Bogu, Ewangelii i Chrystusowemu Kościołowi" - powiedział na zakończenie kard. Dziwisz.

Oceń treść:
Źródło:
;