Imieniny: Mateusza, Izaaka, Stanislawa

Wydarzenia: Międzynarodowy Dzień Niewidomych

Wspomnienie świętych Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna, pierwszych męczenników Polski

Miłość

 fot. Łukasz Kaczyński Wrześniowa barka ewangelizacyjna.

„To miłość jest najważniejsza. To z niej będzie nas sądzić Bóg. Z miłości, która dzieje się w relacji – spotkaniu z samym sobą, z drugim człowiekiem i Bogiem” – mówiła w poniedziałek 25 września s. Teresa Pawlak ZSAPU. Albertynka była kapitanem kolejnej Ewangelizacji na Barce, którą zorganizowała Krakowska Żegluga Pasażerska, wspólnota namARKA oraz Fundacja nowohuckie.PL i Radio Pallotti.FM.

Prelegentka podkreśliła, że miłość jest przestrzenią, która łączy wszystkich i której wszyscy szukają. Następnie, odwołując się do wizerunku „Ecce Homo” autorstwa Br. Alberta, mówiła jak wielką miłością darzy człowieka Pan Bóg i jak wierzący powinni odpowiadać na tę miłość.

S. Teresa zwróciła uwagę na sznur, który na obrazie opasuje Chrystusa i wskazała, że dotyka on serca Jezusa, stworzonego przez artystę z Jego szat, a następnie przyrównała go do tych wszystkich rzeczy, które ograniczają człowieka – grzechów, trudnych doświadczeń czy nieakceptowalnych sytuacji rodzinnych.

"Czasami widzimy naszą przeszłość tylko jako krwawiącą ranę. A nie dostrzegamy, jak pokazuje ten obraz, że ta rana jest umieszczona w sercu Pana Boga. I to, że jestem w tej ranie zawdzięczam sznurowi, który mnie trzyma. I że może gdyby nie było tego ograniczenia, tej mojej bezradności, już dawno bym od Boga uciekł" - powiedziała.

Ecce Homo – obraz autorstwa Św. Brata Alberta

Oceniła, że wizerunek cierpiącego Jezusa, który stworzył Adam Chmielowski, pokazuje Boga, który kocha mimo wszystko. "W nim chodzi o miłość. Nie uszanowaliśmy Boga, ale On nam pokazuje, że nawet w tej sytuacji nieuszanowania On jest miłością i Kimś, kto kocha. Pytanie tylko co ja zrobię z tą miłością?" – nauczała, ukazując, że człowiek często odchodzi od Boga w danej mu przez Niego wolności.

Mówiąc o kruchości i słabości ludzkiego życia ukazała zebranym trzcinę, którą trzyma na wizerunku Jezus. Stwierdziła, że tylko w dłoni Boga każda sytuacja życiowa może nabrać pełnego wymiaru i zostać przemieniona. "Bóg nie chce naszego cierpienia. Ale jak ono przychodzi, to tym bardziej chce, byśmy pamiętali, że On to wszystko ogarnia swoją miłością" - uwypukliła.

„W ręku Boga nasze życie może mieć wartość berła, gdyż chwałą Boga jest człowiek żyjący prawdziwie. To znaczy człowiek cieszący się swoim życiem i ludźmi, którzy są wokół niego. I tutaj rodzi się pytanie: w czyjej dłoni chcę, by moje życie było?” – kontynuowała. Albertynka zaznaczyła także, że wierni muszą pamiętać, że to właśnie z miłości okazywanej w otaczającej człowieka rzeczywistości Pan Bóg będzie sądził ludzi.

Zachęciła, by zebrani ogłosili na wieczornej modlitwie Jezusa jako Pana i Zbawiciela nie tylko słowami, ale przyjęli Go do całej swojej codzienności. „Ten gest nie może mieć mocy jedynie wtedy, kiedy siedzę na barce i śpiewam religijne piosenki. Ale przede wszystkim wtedy, gdy wnerwi mnie mój sąsiad, gdy pojawi się choroba, gdy ktoś powie mi coś trudnego. Czy wtedy nadal wierzę, że moje życie jest w dłoniach Boga?” – powiedziała na zakończenie s. Teresa.

Oceń treść:
Źródło:
;