Imieniny: Salomei, Grzegorza, Elzbiety

Wydarzenia: Dzień Bez Długów

Wspomnienie św. Elżbiety Węgierskiej, zakonnicy

Rozmowy konsekrowane

Rozmowy o jednoczesnej trosce o ciało i duszę chorego, trudach szpitalnictwa w dzisiejszych czasach i podchodzeniu do cierpiącego z niezwykłą miłością. Tak w skrócie wyglądał dziewiąty już odcinek audycji „Rozmowy konsekrowane” w Radiu nowohuckie.PL, w którym gośćmi Łukasz Kaczyńskiego byli o. przeor Ambroży Maria Pietrzkiewicz i o. Leopold Szatkowski z Zakonu Szpitalnego św. Jana Bożego.



Tradycyjnie goście chrześcijańskiego radia internetowego z Nowej Huty rozpoczęli opowieść o swoim zgromadzeniu od przedstawienia krótkiej jego historii. O. przeor Ambroży przypomniał postać św. Jana Bożego, który podczas uczestnictwa we Mszy św. w 1539 r. doznał głębokiego nawrócenia. „Po wysłuchaniu kazania wyspowiadał się – można go wręcz porównywać do św. Franciszka z Asyżu. Rozdaje wszystkie książki, wszystkie pieniądze, pozostaje w zasadzie nagi i mówi, że chce taki pozostać dla Chrystusa” – opisał o. Ambroży.
Jak wskazał o. przeor takie zachowanie św. Jana powoduje, że trafia on do szpitala królewskiego dla obłąkanych w Grenadzie, gdzie doznaje nieludzkiego traktowania. „Gdy go bito przyjmował to z pokorą, a gdy bito innych wręcz błagał oprawców, by te razy udzielano jemu” – wspominał. Po zwolnieniu go z łańcuchów zaczął wspomagać pacjentów szpitala, co czynił z wielką miłością. Nawet zaproponowano mu tam pracę, jednak św. Jan odmówił, stwierdzając, że sam chce założyć szpital, „gdzie chory będzie w centrum zainteresowania”. Z kolei o. Leopold opisał św. Jana Bożego jako wielkiego reformatora, który wprowadził zasadę jednego łóżka dla jednego chorego, toaletę osobistą oraz wywiady przeprowadzane z pacjentem.

Kontynuując opowieść o. Ambroży przypomniał, że św. Jan za jałmużnę i wsparcie pozyskane na ulicy tworzy pierwszy, 12-łóżkowy szpital, do którego sam znosi potrzebujących i cierpiących. Założyciel bonifratrów pracuje w szpitalach przez 11 lat, a po jego śmierci zostaje zaledwie 6 braci habitowych, którzy opiekowali się 110 pacjentami. „Od samego początku Jan gromadził wokół zakonu także ludzi świeckich, zachęcają ich do czynienia dobra. I to w jakiś sposób jest prekursorskie” – ocenił.

Jak dodał o. Ambroży bracia składali na początku śluby na prawach diecezjalnych, a zakon został oficjalnie zatwierdzony przez Kościół w 1571 r. przez papieża Piusa V. „W krótkim czasie zakon rozrasta się w całej Europie i Ameryce. Do Polski pierwszy bonifrater przybył w 1608 r. i był to br. Gabriel, nadworny lekarz cesarza austriackiego” – mówił. Podkreślił, że to właśnie on wyleczył króla polskiego Zygmunta II Wazę i dzięki temu już w następnym roku mieszczanie krakowscy ufundowali pierwszy szpital i klasztor w Krakowie.

Kolejnym zagadnieniem poruszonym w trakcie audycji był charyzmat zgromadzenia. Ojcowie zaznaczyli, że oprócz trzech podstawowych ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, bonifratrzy składają jeszcze ślub szpitalnictwa. „Chodzi nie tylko o leczenie, ale także gościnność i troskę. Nasz zakon zrodził się z przypowieści prawdy o miłosiernym Samarytaninie – to w nim rozpoznajemy podstawowe gesty odnośnie potrzebującego. Zatrzymanie się, rozeznanie potrzeb, zaopatrzenie chorego, a także pozostawienie środków na jego utrzymanie i troska o jego dalsze losy” – tłumaczył o. Ambroży. Stwierdził, że ważne jest holistyczne podejście do człowieka i realizacja słów założyciela zgromadzenia: „lecząc ciało należy docierać do duszy chorego”. O. Leopold uzupełnił, że bardzo często charyzmat zakonu bracia realizują bezpośrednio poprzez pracę jako lekarze, a młodym zakonnikom umożliwia się studiowanie w tym kierunku.

Na pytanie prowadzącego o wyjątkowość szpitali bonifratrów o. Leopold zaakcentował, że te placówki są otwarte, przeznaczone dla wszystkich, bez względu na wyznanie. Dodał, że na terenie krakowskiego szpitala funkcjonuje tzw. zespół opieki duszpasterskiej, który opiekuje się chorymi poprzez zabezpieczenie ich sfery duchowej, także dla osób innej wiary. „Często słyszymy, że nasz szpital ma duszę. I choć jest niewielki, bowiem mieści 120 chorych, mamy dwóch kapelanów w pełnym wymiarze czasu. Bardzo zależy nam także, by nasi współpracownicy poprzez odpowiednią formację przyjmowali nasz charyzmat, czyli posługiwania dla chorego w duchu miłości. Tak, żeby chory był najważniejszy – nie lekarz, nie ojciec, nie prezes” – mówił o. Ambroży. Zauważył, że często sami pacjenci widzą inny klimat bonifraterskiego szpitala, gdzie nie ma zbytniego pośpiechu i nerwowości, a przede wszystkim jest pewne sacrum.

Goście mówili także o wypełnianiu charyzmatu miłosierdzia względem chorych w realiach polskich. „Nasza ponad 400-letnia historia na ziemiach polskich nigdy nie była usłana różami. W czasach komunistycznych wręcz wyrzucano nas z naszych szpitali. Pierwszy szpital odzyskaliśmy w 1997 r.” – powiedział o. Ambroży. Dodał, że władze partyjne umożliwiły bonifratrom prowadzenie domów opieki dla psychicznie chorych, którymi wtedy nikt nie chciał się zajmować. Oceniając czasy współczesne podkreślił, że niewątpliwie ważnym aspektem jest duży wkład ludzi dobrej woli, którzy chcą się angażować w pomoc bliźniemu. „Nie sądzę, żeby świadczenia, które dzisiaj otrzymują placówki medyczne były wystarczające. Ale w jakiś sposób możemy być tutaj przykładem – nigdy nie zdarzyło nam się skończyć roku rozliczeniowego zadłużeniem” – przyznał.

Historię własnej drogi powołania przedstawił najpierw o. Leopold. Zaznaczył na wstępie, że jego losy w posłudze życia konsekrowanego odbiegają nieco od standardowej drogi zakonnika. „Jestem wdowcem, mam dwójkę dzieci – córkę i syna – oraz wnuczkę. A moje powołanie zrodziło się, gdy odprowadzałem moją małżonkę do domu Pana, co miało miejsce we wrocławskim hospicjum. To wtedy poczułem chęć wspierania ludzi w obliczu śmierci” – opowiadał. Był wolontariuszem, ale szukał czegoś więcej – w hospicjum spotkał bonifratra, Marka Zimnego, który wyraził zgodę na podjęcie przez o. Leopolda drogi życia konsekrowanego. „W tej placówce spotkałem namacalnie Boga i Chrystusa. Będąc już bratem zakonnym pracowałem w niej jako lider wolontariatu. Zawsze rano obchodziłem sale. W jednej z nich zauważyłem kiedyś kobietę, która stała nad łóżkiem odchodzącego męża. Powiedziała mi, że potrzebuje modlitwy – najmłodsza córka przylatywała dopiero na drugi dzień ze Stanów, a mąż tak chciał ją zobaczyć. Zaczęliśmy się modlić do Matki Bożej, bardzo gorąco. Wróciłem do konwentu, a na następny dzień zobaczyłem, że ten mężczyzna siedział na łóżku ze swoją córką. Wieczorem już umarł, ale zdążył spotkać się ze swoim dzieckiem” – podzielił się wzruszającym świadectwem o. Leopold.

Natomiast o. przeor Ambroży Maria wyznał, że urodził się i wychował w rodzinie wielodzietnej – praktycznie od dziecka chciał być księdzem. Trochę uśpiło się to wieku dojrzewania. Do odżycia pragnienia przyczyniło się wiele różnych rzeczy – m.in. słowa księdza proboszcza z jego parafii o tym, by dał swoim życiem świadectwo wiary. „Ważnym momentem dla wyboru zakonu były choroby ojca i młodszego brata. Byłem świadkiem bardzo wyraźnego zmagania z cierpieniem w ogromnej miłości do Boga i żywej wierze. To był zwrot” – opisywał.

Wybór zgromadzenia bonifratrów na realizację powołania dokonał z Matką Bożą. „Po powrocie z kościoła z wyjątkowej modlitwy znalazłem w domu ówczesną gazetę ‘Za i przeciw’, w której znajdował się anons zapraszający do zgromadzenia św. Jana Bożego, by służyć ludziom chorym. Odczytałem to jednoznacznie jako odpowiedź na moje pytania. Już 30 lat jestem bonifratrem i nie zamieniłbym tego za nic na świecie” – powiedział.

Ojcowie przedstawili również działalność zgromadzenia na terenie archidiecezji krakowskiej – znajdują się tu trzy domy zakonne. O. Ambroży wspomniał o prowadzonym w Krakowie szpitalu (z oddziałem chirurgii ogólnej, chirurgii naczyniowej, chirurgii jednego dnia oraz chorób wewnętrznych i geriatrii), a poza nim wymienił jeszcze domy pomocy dla mężczyzn upośledzonych psychicznie i umysłowo w Zebrzydowicach obok Kalwarii Zebrzydowskiej i w Konarach. W ostatnim prowadzony jest także ośrodek aktywności zawodowej i centrum terapii zajęciowej. „Mówię o nich, bo to właśnie tam w sposób szczególny jest realizowana misja i charyzmat św. Jana Bożego” – zaznaczył o. przeor.

O. Leopold zwrócił z kolei uwagę na wolontariat, prężnie rozwijający się w krakowskiej placówce, wspierany licznymi szkoleniami z zakresu komunikacji z chorymi. „Wolontariuszy skupia przede wszystkim nieodpłatna posługa – to jest czas, który ofiarują pacjentom. Żeby chorzy choć przez moment zapomnieli o swoim schorzeniu. Zachęcam wszystkich serdecznie do licznego włączania się w to dzieło” – zaapelował.

Na ostatnie pytanie prowadzącego audycję o kilka słów otuchy dla wybierających swoją drogę życiową o. Ambroży Maria odpowiedział: „Nie pozostawajcie sami ze sobą. Módlcie się do Boga, Matki Najświętszej, do Ducha św., aby Oni was wspomogli w rozeznawaniu. Myślę, że to jest taki gwarant, że podjęta decyzja będzie zgodna z wolą Bożą i dająca prawdziwe szczęście”. O. Leopold stwierdził zaś, że „zgoda na prowadzenie przez Boga zawsze prowadzi w życiu do dobrego”.

Audycja „Rozmowy konsekrowane” powstaje w radiu nowohuckie.PL, które już od prawie 3 lat działa przy pallotyńskiej parafii Matki Bożej Pocieszenia w Krakowie. Radio nadaje stale, a w robocze dni tygodnia w popołudniowym i wieczornym paśmie antenowym prowadzone są programy na żywo. Rozgłośnia była także współorganizatorem słynnych na całą Polskę Rejsów Ewangelizacyjnych na Barce.

Źródło:
;