Pod oknem
Bp Robert Chrząszcz do młodych uczestników „Wstań!”: Nawet, gdy się pogubimy, Bóg nigdy się od nas nie odwraca
- Każdy z nas ma takie chwile, kiedy myśli, że musi iść własną drogą, że Bóg ogranicza, że Kościół to tylko zakazy, że lepiej żyć po swojemu. Ale (…) nawet, kiedy się pogubimy, zrobimy głupoty, odwrócimy się od Boga, to On nie odwraca się od nas - mówił bp Robert Chrząszcz podczas Eucharystii drugiego dnia Wielkopostnej Jubileuszowej Pielgrzymki Młodzieży do Sanktuarium św. Jana Pawła II „Wstań!”.
Na początku Mszy św. kustosz sanktuarium, ks. Tomasz Szopa nawiązał do słów kard. Stanisława Dziwisza, w których wspominał ostatnie dni papieża. W wywiadzie dla Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej kardynał przywołał rozmowy z młodymi ludźmi, którzy nie chcieli opuścić św. Jana Pawła II, mówiąc, że on był z nimi, więc oni chcą być z nim. Kard. Stanisław Dziwisz podkreślał przywoływanej rozmowie, że młodzież, żegnająca swego Ojca, robiła ogromne wrażenie. – Na nas także wywarł wrażenie ten obraz: Pan Jezus na ołtarzu i młodzi ludzie w kościele i na schodach, w prezbiterium, w takiej bliskości z Panem Jezusem. Właśnie w tym miejscu, w Sanktuarium św. Jana Pawła II – mówił i podziękowała zebranym za ich obecność i bliskość z Jezusem.
W homilii biskup, nawiązując do czytań z Liturgii Słowa, wyjaśnił, że Mojżesz jest figurą Jezusa, a Chrystus stał się człowiekiem, by w imieniu ludzi wstawiać się przed Bogiem. W Ewangelii Żydzi narzekali, że Jezus rozmawia z grzesznikami, a biskup podkreślił, że to była misja Zbawiciela. – Pan Bóg zawsze chce naszej współpracy, pomaga nam. Nie tylko pokazuje kierunek naszego życia, ale pomaga nam w tym, abyśmy chcieli ruszyć tym palcem w Jego kierunku – mówił.
Przypomniał przypowieść o synu marnotrawnym i stwierdził, że można ją także nazwać przypowieścią o kochającym Ojcu. Zauważył, że w centrum tej historii jest miłość, która czeka, przebacza i wychodzi naprzeciw. Nakreślił postać młodszego z synów, który chciał żyć po swojemu i miał w sobie ogromną chęć wolności, a gdy wszystko się skończyło, dosięgnął dna. Biskup przyznał, że wiele osób dochodzi do tego momentu w swoim życiu, gdy człowiek zostaje sam z pytaniem „I co dalej?”, kiedy wszystko się wyczerpuje i pozostaje tylko samotność. W tej sytuacji, człowiek znajduje się pod ścianą i przypomina sobie o swoim dobrym Ojcu. – Wraca nie z powodu wielkiej miłości, ale z głodu i wstydu. Ale to na początku wystarczy. Wystarczy, żeby wstać i ruszyć. „Wstań” – zawołanie przewodnie tych dni rekolekcyjnych – zauważył bp Robert Chrząszcz. Przypomniał, że Ojciec z biblijnej przypowieści wybiegł na spotkanie syna marnotrawnego, ponieważ bardzo go kochał. – Miłość nie czeka założonymi rękami. Miłość nie stawia warunków. Ojciec nie pyta o powód powrotu – mówił biskup. – Atmosfera domu wypełnionego przebaczeniem jest niemal namacalna. My to doskonale czujemy. Czujemy, jak się czuje ten ojciec. Czujemy, jak się czuje ten syn. Czujemy. Prawie, że widzimy to ciepło bijące z kominka. Blask świec tańczący na ścianach. Ludzie obejmujący się w radosnych uściskach. W takim domu chce się być na zawsze. Tam jest dobrze. Tam jest inaczej – zobrazował.
Podkreślił, że ta przypowieść mówi o każdym człowieku, który kiedyś poczuł się niegodny, zagubiony, daleki od domu. – Ten fragment, myślę, przemawia właśnie do młodych ludzi, którzy czasem boją się, że po swoich błędach i różnych głupotach, które popełnili, zostaną odrzuceni. A Jezus, opowiadając tę historię, mówi patrz, popatrz, taki właśnie jest Bóg. Czeka na ciebie, jak kochający Ojciec. Jemu na tobie naprawdę zależy. Tylko musisz kiwnąć palcem – wskazał biskup i zauważył, że Bóg wkłada człowiekowi na palec pierścień dziecka Bożego. – Każdy z nas ma takie chwile, kiedy myśli, że musi iść własną drogą, że Bóg ogranicza, że Kościół to tylko zakazy, że lepiej żyć po swojemu. Ale ta przypowieść pokazuje, że nawet kiedy się pogubimy, zrobimy głupoty, odwrócimy się od Boga, to On nie odwraca się od nas – podkreślił biskup. – Dla Boga nigdy nie jesteś stracony, nigdy nie jest za późno, zawsze możesz wrócić – dodał i podkreślił, że jednym z największych cudów w tej przypowieści jest moment, gdy syn zrozumiał, że może wstać i powrócić do Ojca. – Mamy Ojca, który nas kocha. Nie takiego surowego, który tylko liczy grzechy, ale takiego, który ma oczy wypatrujące was na horyzoncie. Ojca, który biegnie, kiedy tylko widzi, że wracacie. Ojca, który się cieszy, że znowu jesteście w domu – stwierdził i zauważył, że zamiast gorzkiego „A nie mówiłem!” Bóg mówi: „Załóżcie Mu pierścień i sandały”. – Dlatego nie bójmy się Mu zaufać – podsumował bp Robert Chrząszcz.
Na zakończenie Archidiecezjalny Duszpasterz Młodzieży, ks. Marcin Filar podziękował biskupowi za obecność, kustoszowi i posługującym sanktuarium za otwartość i życzliwość. Wyraził wdzięczność osobom zaangażowanym w organizację tego wydarzenia: duchownym, wolontariuszom, służbie liturgicznej i scholi, a także uczestnikom. – Dziękuję wam, że jesteście, że możemy razem się modlić i nawzajem budować. Chcę wam powiedzieć, że jak syn marnotrawny wstał i miał gdzie pójść. Wy także macie gdzie pójść, jak już wstaliście. Targi wspólnot to pokazały – wskazał. – Poszukajcie swego miejsca w Kościele, bo wystarczy tego miejsca dla wszystkich, a budując na Bogu można znaleźć szczęście, którego nikt nie będzie w stanie nam odebrać – dodał.
– Aby ruszyć, trzeba pokonać w sobie strach. Wiedział o tym doskonale św. Jan Paweł II, w którego sanktuarium jesteśmy. Na początku swego pontyfikatu wypowiedział słowa, które są ważne dla mnie i dla każdego, kto chce wrócić do Boga. Powiedział: „Nie bójcie się. Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Tylko on jeden wie, co kryje się w sercu człowieka. Tylko On jeden wie”. Pamiętajcie. Bóg wie, co jest w Waszym sercu i wie, czego potrzebujecie – powiedział na zakończenie biskup.
3 kwietnia w Sanktuarium św. Jana Pawła II spotkali się uczniowie szkół średnich. W programie wydarzenia znalazło się świadectwo rapera Anatoma z elementami koncertu, targi wspólnot i wolontariatów, działających w Archidiecezji Krakowskiej, a w części modlitewnej — adoracja Najświętszego Sakramentu i możliwość spowiedzi. Zwieńczeniem była Eucharystia pod przewodnictwem bp. Roberta Chrząszcza.