Imieniny: Jana, Danuty

Wydarzenia: Dzień Przytulania

Z Bogiem

 fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

– Nie oczekuję od tej drogi cudów, ale wiem, że ona owocuje z czasem. Daje niesamowitą siłę, wytrwałość i buduje moją duchowość – dzieli się Magda, uczestniczka Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. W Wielkim Poście tysiące osób wybiera tę formę modlitwy, by w ciszy i trudzie pobyć z Chrystusem.

 

„Idę, bo szukam nadziei” – to hasło tegorocznej, 15. edycji EDK. W miniony piątek pątnicy podążali trasami z różnych miejsc naszej archidiecezji, które prowadziły m.in. do sanktuariów w Kalwarii Zebrzydowskiej, Czernej, a także do sąsiednich diecezji.

Wędrówkę jak zawsze rozpoczęła wspólna Eucharystia w rejonach. Ks. Jacek Stryczek, pomysłodawca EDK, sprawował Mszę św. w parafii Matki Bożej Królowej Polski na Nowym Ruczaju. Podkreślił on, że w EDK nie chodzi już tylko o to, by przejść 40 kilometrów, ale o to, by poprzez to wyzwanie stać się pięknym człowiekiem i wydawać dobre owoce.

Uczestników wychodzących z Nowego Ruczaju pobłogosławił bp Robert Chrząszcz. Podziękował im za obecność oraz prosił o to, by pamiętali, że idą śladami ekstremalnej miłości, jaką obdarzył nas Bóg, wydając swojego jedynego Syna, byśmy mieli życie wieczne. – Ta ekstremalna miłość ogarnia każdego z nas, każdego grzesznika na świecie. Śmierć Jezusa na krzyżu może być dla nas owocna, jeśli staniemy wobec niej z naszą ludzką, bardzo marną miłością. Starajmy się iść w kierunku tej ekstremalnej miłości, jaką Jezus pokazuje nam w Wielkim Poście – wskazał biskup. –  Bądźcie ekstremalni w byciu dobrymi, w pójściu za Chrystusem. Bądźcie ekstremalni w traktowaniu innych dobrze, niezależnie od tego, jakie są ich poglądy, o czym myślą. Starajmy się być ekstremalnymi świadkami Chrystusa, tej prawdziwej Miłości, która nie dzieli, a która chce jednoczyć – zachęcał bp Chrząszcz.

Okazja do bycia przy Chrystusie, którą daje EDK, zazwyczaj nie prowadzi do natychmiastowych, wielkich zmian. Dla wielu osób jest ona ważnym momentem w ciągu roku, kiedy świadomie powierzają Mu swój wysiłek, czas i myśli. Bogatsi o to doświadczenie, wracają do niego co roku, by się umocnić – duchowo i fizycznie – i budować coraz lepszą więź z Bogiem.

– EDK to coś więcej niż przejście kilometrów. Dla mnie to duchowa droga, podczas której przeżywam coś więcej. To czas zatrzymania w gonitwie codzienności. Ta droga prowadzi mnie co roku na właściwe tory i pokazuje, że Bóg zawsze powinien być na pierwszym miejscu. W mojej fizycznej słabości, jaką odczuwam podczas drogi, odnajduję siłę, tą wewnętrzną, duchową do pracy nad sobą – wyjaśnia Magda. – To czas tylko z Bogiem. Rozmawiam z Nim wtedy calutką noc. To czas dla mnie i dla Niego. Nie oczekuję od tej drogi cudów, ale wiem że ona owocuje z czasem. Daje niesamowitą siłę, wytrwałość i buduje moją duchowość – dzieli się stała uczestniczka EDK. W tym roku przeszła trasę z Przegini do Imbramowic.

– Decyduję się na tę drogę krzyżową, ponieważ dociera do mnie taka forma modlitwy. Lubię ten czas, kiedy jestem sam ze sobą i z Bogiem. Gdy odcinam się od zgiełku i problemów świata na jedną noc. Kiedy idę w ciszy, słucham, modlę się i rozmyślam – tłumaczy Wojtek. – W chłodny poranek, kiedy jestem już zmęczony i chciałbym zakończyć tę drogę, ale muszę iść dalej, przychodzi taka prawdziwa modlitwa, która jest prosta i szczera. Wtedy wychodzi to, co naprawdę mnie boli, i takie tematy, których normalnie nie poruszam na modlitwie. Ale nie zawsze tak wygląda moja EDK. Nieraz zdarzyło się, że po prostu szedłem i milczałem – opowiada uczestnik. Jak dodaje, po żadnej edycji nie doświadczył gwałtownej przemiany. EDK to dla niego przyczynek do refleksji i dobry początek do pracy nad sobą. Ale żeby zobaczyć efekty, potrzeba czasu i wysiłku, bo nic nie przychodzi za darmo.

– Udział w EDK jest dla mnie corocznym postanowieniem, które pomaga mi wejść w większym skupieniu w Wielki Tydzień. Podczas drogi towarzyszy mi przekonanie, że mimo wszelkich kryzysów fizycznych, braku skupienia, fatalnych warunków, Bóg nade mną czuwa i doprowadzi mnie bezpiecznie do celu. Pracuję nad tym, by w codzienności równie mocno Mu ufać  – przyznaje Justyna. – To noc małych-wielkich planów, których realizacja naprawdę może coś zmienić. Teraz postanowiłam, że wrócę do rozważań, ponieważ poruszały one problemy, które też mam, i zastanowię się nad rozwiązaniem choć jednego z nich – mówi uczestniczka. W tegorocznej edycji wybrała trasę z Krakowa do Miechowa.

Źródło:
;