Imieniny: Doroty, Bogdana, Pawla

Wydarzenia:

Świat

Franciszek odwiedził miejscowości, które ucierpiały w trzęsieniu ziemi

trzęsienie ziemi w amatrice fot. Leggi il Firenzepost / CC BY 3.0 / youtube.com Amatrice po trzęsieniu ziemi

Do Amatrice, włoskiej miejscowości najbardziej zniszczonej po sierpniowym trzęsieniu ziemi, przyjechał dziś rano Papież. Zaraz po nadejściu kataklizmu Franciszek przekazał jego ofiarom wyrazy bliskości i solidarności, a później wielokrotnie modlił się za tych, którzy stracili tam życie.

 

28 sierpnia w rozważaniu na Anioł Pański zapowiedział, że gdy tylko będzie to możliwe, pojedzie do dotkniętych klęską żywiołową ludzi aby, jak wówczas mówił, „zanieść osobiście umocnienie w wierze, uścisk ojca i brata oraz wsparcie w chrześcijańskiej nadziei”. Względy bezpieczeństwa nie pozwoliły jednak na natychmiastowy wyjazd Ojca Świętego w rejon dotknięty trzęsieniem ziemi. Choć było wiadomo, że do dzisiejszej wizyty dojdzie, zaskoczyła ona jednak wielu obserwatorów, zwłaszcza że miała miejsce tuż po powrocie Franciszka z pielgrzymki do krajów kaukaskich.

Papież przyjechał samochodem do leżącego w ruinach miasteczka Amatrice o 9:10 jedynie w towarzystwie ordynariusza Rieti bp. Domenica Pompiliego. Miała to być bowiem wizyta zupełnie prywatna, by nie wzbudzać niepotrzebnego zamieszania. Już w czasie lotu z Baku do Rzymu Ojciec Święty zapowiedział, że pojedzie w rejon trzęsienia ziemi „prywatnie, sam, jako ksiądz, jako biskup, jako Papież. Tak pragnę to zrobić. I chcę być blisko ludzi” – mówił Franciszek.

Ojciec Święty wszedł najpierw do czerwonego baraku, w którym Obrona Cywilna zorganizowała tymczasową szkołę podstawową. Tam spotkał się z dziećmi, które zaśpiewały Papieżowi piosenkę o przyjaźni i podarowały mu różne swoje prace, głównie rysunki pokazujące, jak w ich oczach wyglądał dramat trzęsienia ziemi. Po wyjściu na zewnątrz Franciszek skierował do zebranych mieszkańców słowa otuchy i bliskości. „W pierwszych dniach tego wielkiego bólu pomyślałem, że moja wizyta, być może, będzie bardziej kałem trochę czasu, tak by uporządkowano niektóre sprawy, takie jak szkoła. Ale od pierwszej chwili czułem, że muszę do was przyjechać! Po prostu po to, by powiedzieć wam, że jestem blisko, że jestem blisko was. Nic więcej. I że modlę się, modlę się za was! Bliskość i modlitwa to jest to, co mogę wam dać. Niech Pan błogosławi was wszystkich. Niech Matka Boża was ochrania w tym czasie smutku, bólu i próby” – powiedział Papież.

Następnie Franciszek udzielił obecnym błogosławieństwa. Potem zaprosił wszystkich do wspólnej modlitwy do Maryi. „Idźmy do przodu, zawsze jest przyszłość. Tak wielu bliskich nas opuściło, zginęło  tu, pod gruzami. Módlmy się za nich do Matki Bożej, zróbmy to wspólnie. I patrzcie zawsze naprzód. Do przodu, odwagi! I pomagajcie sobie nawzajem. Łatwiej idzie się razem, samemu nie idzie się. Do przodu! Dziękuję” – powiedział Franciszek.

Papież witał się, pozdrawiał, przytulał wielu mieszkańców. Często mieli oni w oczach łzy wzruszenia. Byli wśród nich oczywiście uczniowie i nauczyciele z tymczasowej szkoły, ale także policjanci, strażacy i służby porządkowe. Jak mówili obecni tam ludzie, Franciszek najczęściej powtarzał słowo „nadzieja”. Następnie Ojciec Święty przeszedł do tzw. czerwonej strefy, w której pozostały jedynie ruiny i która jest całkowicie zamknięta. Zbliżył się do gruzów budynków, w których widać było gdzieniegdzie pozostawione meble czy różne przedmioty osobiste. Tam modlił się dłuższy czas w milczeniu. Później przywitał się także ze służbami porządkowymi. „Wasza praca jest pełna bólu. Dziękuję wam za to, co robicie” – powiedział Franciszek.

Podczas wizyty Franciszka w Amatrice obecny był tamtejszy proboszcz ks. Savino d’Amelio. W rozmowie z Radiem Watykańskim podkreślił on, że słowa Papieża na pewno dodadzą mieszkańcom tego zniszczonego miasta otuchy w tej bardzo trudnej sytuacji. „Gdy tu przyjechał, podszedł od razu do dzieci. To było bardzo miłe, bardzo znaczące. Bp Pompili przedstawił potem obecnych tam księży. To był niespodziewany gest, zaimprowizowany, trochę jak to trzęsienie ziemi, które nadeszło, kiedy się go nie spodziewaliśmy. Kiedy takie wydarzenia się skończą, wraca się do normalności, trzeba zmierzyć się z rzeczywistością. A ta rzeczywistość teraz coraz bardziej się komplikuje, bo usuwa się namioty i kto tylko może, wraca do domu wraz ze wszystkimi lękami. Wczoraj wieczorem był kolejny wstrząs. Tak naprawdę to tu są ludzie, którzy śpią «na stojąco», gotowi do ucieczki. To są bardzo ciężkie sytuacje: ludzie, którzy nadal nie wiedzą, gdzie mają iść, gdzie zostaną umieszczeni po zwinięciu namiotów. Myślę, że słowa Ojca Świętego pomogą nam zachować w życiu ufność. Jesteśmy zatem wezwani, by wcielać tę nadzieję, którą Papież nam przekazał swoimi słowami” – powiedział ks. D'Amelio.

Bezpośrednio po nawiedzeniu Amatrice Franciszek udał się do pobliskiego Rieti, gdzie w Ośrodku Zdrowia św. Rafała Borbona spotkał się z grupą 60 pacjentów. Placówka ta, należąca do regionalnej służby zdrowia, przyjmuje osoby wymagające stałej opieki i zabiegów medycznych, których nie można wykonać w domu. Większość z przebywających tam aktualnie pacjentów to osoby starsze, które zostały poszkodowane w wyniku ostatniego trzęsienia ziemi. Papież długo z każdym z nich rozmawiał, niektórych serdecznie uściskał. Zjadł także z nimi obiad.

Także popołudnie Franciszek przeznaczył na wizytę w różnych innych, poza Amatrice, miejscach szczególnie dotkniętych przez sierpniowe trzęsienie ziemi. Po dwugodzinnym pobycie w ośrodku zdrowia w Rieti pojechał do Cittàreale, gdzie odwiedził siedzibę tamtejszej komendy straży pożarnej, w której znajduje się centrum dowodzenia kryzysowego. Następnie Papież przybył do zniszczonego przez kataklizm Accumoli. Modlił się tam przez dłuższy czas w milczeniu przy ruinach kościoła św. Franciszka. Zatrzymywał się także w kilku innych miejscach, takich jak Arquata del Tronto czy Pescara del Tronto, wszędzie rozmawiając i błogosławiąc ludzi dotkniętych tą klęską żywiołową.

Źródło:
;