Imieniny: Anety, Bogdana, Jadwigi

Wydarzenia:

Watykan

Po 85 latach jezuici żegnają się z Sekcją Polską Radia Watykańskiego

radio fot. pixabay.com

Po 85 latach jezuici żegnają się z Sekcją Polską Radia Watykańskiego. „Niewątpliwie była to misja bardzo bliska naszego charyzmatu, bezpośrednio w służbie Ojca Świętego” – podkreśla o. Krzysztof Ołdakowski SJ, były dyrektor. „To chwila historyczna dla tej Sekcji. Dziękuję Towarzystwu Jezusowemu za tych 85 lat pracy, profesjonalnej i pełnej zapału” – powiedział dyrektor programowy watykańskich mediów. „Szanujemy decyzję przełożonych, ale liczymy na dalszą współpracę” – dodał Andrea Tornielli.

 

Historia Radia Watykańskiego od samego początku związana jest z Towarzystwem Jezusowym, gdyż Papież Pius XI powierzył to dzieło właśnie jezuitom. Oni zaś szybko dostrzegli potencjał nowej technologii. Ówczesny przełożony generalny zakonu, o. Włodzimierz Ledóchowski, zabiegał o to, by radio mogło być szeroko wykorzystane do apostolstwa; dotąd bowiem służyło nade wszystko jako narzędzie łączności między papieskimi siedzibami. Z jego inicjatywy powstał jezuicki zespół, który zaczął przygotowywać programy informacyjne w podstawowych językach europejskich, w tym także w języku polskim.

Podczas pożegnania z jezuitami Andrea Tornielli przypomniał, że to Pius XI chciał powołania polskiej sekcji Radia Watykańskiego. „Tego Papieża – powiedział – łączyły szczególne więzi z Polską, ponieważ był tam najpierw wizytatorem apostolskim, a następnie nuncjuszem. Sakrę biskupią przyjął w Warszawie, dlatego sam uważał się za polskiego biskupa”. 

Sekcja Polska Radia Watykańskiego odegrała następnie szczególną rolę w czasach komunizmu. „W kraju nie było możliwe publikowanie prasy katolickiej, nie istniały niezależne rozgłośnie, a w mediach publicznych w ogóle nie mówiło się o Kościele. Stąd ten głos z Watykanu był nie do przecenienia” - wskazuje o. Andrzej Majewski, były dyrektor programowy RW, a także wieloletni kierownik sekcji polskiej. To w tym okresie miał miejsce historyczny wybór kard. Wojtyły na następcę św. Piotra. Niemal natychmiast polski zespół zaczął wtedy otrzymywać liczne zapytania od redaktorów z innych krajów, którym brakowało informacji na temat papieża-elekta.

„Dla dziennikarza katolickiego to jest chyba najciekawsza praca, jaka może być, bo z jednej strony jest się w sercu Kościoła, a z drugiej strony doświadcza się Kościoła powszechnego” – podkreśla o. Ołdakowski. Jak dodaje, jezuici jako zakon obecny na całym świecie dobrze nadawali się do prowadzenia watykańskiej komunikacji. Nie tylko ze względu na uniwersalne spojrzenie, ale także po prostu dlatego, że łatwiej mogli znaleźć odpowiednie osoby.

Długa perspektywa czasowa sprawiła, że powstała jakby sztafeta między kolejnymi pokoleniami zakonników. Sekcją początkowo kierowali ojcowie urodzeni na początku XX: Feliks Lasoń, Józef Warszawski, Józef Chechelski, Tomasz Rostworowski, kontynuowali o. Stefan Filipowicz i Florian Pełka, a następnie, już po odzyskaniu niepodległości, o. Eugeniusz Senko, Andrzej Majewski, Józef Polak, Tadeusz Cieślak, Leszek Gęsiak, Paweł Pasierbek i Krzysztof Ołdakowski. Ważne funkcje w radiu pełnili też o. Andrzej Koprowski (dyrektor programowy) i o. Lech Rynkiewicz (szef Biura Promocji i Rozwoju RW). „Przekazywaliśmy sobie wiedzę i doświadczenie, które zdobywaliśmy w Watykanie; to było dla każdego z nas bardzo owocne też w późniejszej pracy” – zaznacza o. Majewski.

O. Ołdakowski potwierdza, że to doświadczenie, które zostaje. „Zauważyłem, że to jest takie dziedzictwo, które noszę w sobie; jestem bardzo wyczulony w codziennej pracy duszpasterskiej na to, co robi i mówi Ojciec Święty i na wymiar Kościoła powszechnego” – mówi zakonnik i dodaje: „Nie wyobrażamy sobie nawet, jak wiele Papież i Stolica Apostolska robią, żeby nasz świat był bardziej poukładany po Bożemu, bardziej ludzki; tam z tego centrum, serca lepiej to widać”.

Może dziwić, że polscy jezuici odchodzą w chwili, gdy Papieżem jest ich współbrat. „Po prostu zrobiliśmy swoje i myślę, że nie mamy się czego wstydzić. Pracowaliśmy bardzo ciężko. Nie nam oceniać efekty tej pracy” – mówi o. Majewski, wyjaśniając, że w charyzmacie towarzystwa jest wolność i gotowość do rozpoczynania nowych dzieł, zwłaszcza tam, gdzie inni nie chcą iść. „My mamy rozwinąć jakąś działalność i, jeżeli są ludzie, którzy mogą ją przejąć i nieraz lepiej wykonywać, dlaczego im tego nie powierzyć?” – wyjaśnia zakonnik.

Spoglądając na perspektywę 85 lat pracy jezuitów w papieskiej rozgłośni, o. Majewski dodaje: „chciałbym wyrazić wdzięczność wobec tych wszystkich ludzi, których spotkaliśmy na naszej drodze i których nigdy byśmy nie napotkali, gdyby nie posługa w Radiu Watykańskim”.

W pożegnaniu ostatnich polskich jezuitów w Radiu Watykańskim, ks. Tomasza Matyki i seminarzysty Krzysztofa Dudka, wzięli udział obok cytowanego już Andrei Torniellego także Massimiliano Menichetti, dyrektor Radia Watykańskiego, Alessandro Gisotti, wicedyrektor programowy, oraz Andrea Monda, dyrektor L’Osservatore Romano. Menichetti wspomniał o wkładzie polskich dyrektorów programowych: ks. Andrzeja Koprowskiego i Andrzeja Majewskiego. W sposób szczególny przypomniał o cotygodniowych wytycznych przygotowywanych dla redaktorów Radia przez nieżyjącego już ks. Koprowskiego. „To były takie mni-encykliki o charakterze duszpasterskim, które miały kształtować serce każdego z dziennikarzy, abyśmy zawsze mieli szerokie horyzonty i umieli patrzeć w niebo” – wspominał Menichetti, podkreślając, że to samo dziedzictwo kontynuował później ks. Majewski. Zaznaczył, że charakterystyczną cechą jezuitów w Radiu Watykańskimi była umiejętność podejmowania współpracy ze świeckimi i powierzania im współodpowiedzialności za to dzieło.

W pożegnaniu z jezuitami wzięli też udział pracownicy sąsiednich redakcji: chińskiej, ukraińskiej, rosyjskiej, łotewskiej, hiszpańskiej, erytrejskiej i arabskiej. Kierownik sekcji ukraińskiej podziękował za wparcie polskiej sekcji dla jego redakcji i kraju w tym trudnym dla nich czasie. Od chwili wybuchu pełnoskalowej wojny rozwinęła się wspaniała współpraca między naszymi redakcjami – dodał o. Taras Kotsur, wspominając w szczególności osobiste wsparcie ze strony ks. Ołdakowskiego w pierwszych dniach wojny.

Źródło:
;