Imieniny: Wincentego, Wodzislawa, Marcina

Wydarzenia: Dzień Czerwonego Kapturka

Jan Paweł II na dziś

 fot. Piotr Tumidajski

W 1979 r. przypadała dziewięćsetna rocznica śmierci męczennika. Karol Wojtyła przygotowywał uroczystości jubileuszowe jeszcze jako kardynał, ale uczestniczył w nich już jako papież. Zanim jednak został papieżem napisał jeszcze jeden długi wiersz. Pisał go tuż przed konklawe, między 30 września a 2 października 1978 r., i zatytułował "Stanisław".

 

I

Pragnę opisać Kościół -

mój Kościół, który rodzi się wraz ze mną,

lecz ze mną nie umiera - ja też nie umieram z nim,

który mnie stale przerasta -

Kościół: dno bytu mojego i szczyt.

Kościół - korzeń, który zapuszczam w przeszłość

i przyszłość zarazem,

Sakrament mojego istnienia w Bogu, który jest Ojcem.

Pragnę opisać Kościół -

mój Kościół, który związał się z moją ziemią

(powiedziano mu "cokolwiek zwiążesz na ziemi,

będzie związane w niebie") -

więc związał się z moją ziemią mój Kościół.

Ziemia leży w dorzeczu Wisły,

dopływy wzbierają wiosną, gdy śniegi topnieją

w Karpatach.

Kościół związał się z moją ziemią,

aby wszystko, co na niej zwiąże,

było związane w niebie.

 

 

Był człowiek, w którym moja ziemia ujrzała,

że jest związana z niebem.

Był taki człowiek, byli ludzie... i ciągle tacy są...

Poprzez nich ziemia widzi siebie w sakramencie

nowego istnienia.

Jest ojczyzną: bowiem w niej dom Ojca się poczyna,

z niej się rodzi.

Pragnę opisać mój Kościół w człowieku, któremu dano imię Stanisław.

I imię to król Bolesław mieczem wpisał w najstarsze kroniki.

Imię to mieczem wypisał

na posadzce katedry, gdy spłynęły po niej strugi krwi.

 

 

Pragnę opisać Kościół

w imieniu, którym naród ponownie został ochrzczony

chrztem krwi:

aby nieraz potem przechodzić przez chrzest innej próby -

przez chrzest pragnień,

w których odsłania się ukryte tchnienie Ducha -

W Imieniu zaszczepionym na glebie

ludzkiej wolności

wcześniej niż imię Stanisław

 

 

Na glebie ludzkiej wolności już rodziło się Ciało i Krew,

przecięte mieczem królewskim

w samym rdzeniu kapłańskiego słowa,

przecięte u podstaw czaszki,

przecięte w żywym pniu...

Ciało i Krew nie zdążyły jeszcze się narodzić -

miecz ugodził

o kielich z metalu i pszenny chleb

 

 

Myślał król może:

nie narodzi się z ciebie Kościół jeszcze dziś -

nie narodzi się naród ze słowa,

co karci ciało i krew,

narodzi się z miecza,

z mego miecza, który przetnie w połowie Twe słowa

narodzi się z krwi rozlanej...: myślał może król.

 

Ukryte tchnienie Ducha w jedno wszelako zespoli

słowo przecięte i miecz,

złamano stos mózgowy i ręce pełne krwi...

i mówi: pójdziecie w przyszłości razem,

nie rozdzieli was nic!

Pragnę opisać mój Kościół,

w którym przez wieki idą ze sobą razem

słowo i krew

zespolone ukrytym tchnieniem Ducha.

 

 

Myślał może Stanisław: słowo moje zaboli ciebie

i nawróci,

przyjdziesz do bram katedry jak pokutnik,

przyjdziesz postem wycieńczony,

prześwietlony wewnętrznym głosem...

i dołączysz się do Stołu Pańskiego

jak marnotrawny syn.

Słowo nie nawróciło, nawróci krew -

nie zdążył może pomyśleć biskup:

odwróć ode mnie ten kielich.

 

 

Na glebę naszej wolności upada miecz.

Na glebę naszej wolności upada krew.

Który ciężar przeważy?

 

Kończy się pierwszy wiek.

Zaczyna się drugi wiek.

Bierzemy w swoje ręce ZARYS

nieuchronnego czasu.

 

 

II

Ziemia przebiega w oknach,

przebiegają drzewa i pola.

I mieni się śnieg na gałęziach,

a potem w słońcu opada.

I znowu zieleń: młoda naprzód,

potem dojrzała, wreszcie gasnąca

jak świece.

Ziemia polska przebiega w zieleniach,

jesieniach i śniegach.

Chłonie ją pieszy wędrowiec -

z krańca do krańca trudno przejść.

I ptak nie przeleci tak łatwo,

lecz samolot

w godzinę pochłonie tę przestrzeń -

Ojczyznę zamknie w swój kwadrat.

 

 

Ziemia trudnej jedności. Ziemia ludzi

szukających własnych dróg.

Ziemia długiego podziału pośród książąt jednego rodu.

Ziemia poddana wolności każdego

względem wszystkich.

Ziemia na koniec rozdarta

przez ciąg prawie sześciu pokoleń,

rozdarta na mapach świata!

a jakżeż w losach swych synów!

Ziemia poprzez rozdarcie

zjednoczona w sercach Polaków

jak żadna.

 

 

Skąd wyrosło to imię, jakie otrzymał dla ludzi?

dla rodziców, dla rodu, dla stolicy biskupiej w Krakowie,

dla króla Bolesława

zwanego Śmiałym i Szczodrym?

dla dwudziestego stulecia?

 

To imię.

;