Imieniny: Kseni, Cecylii, Bernardety

Wydarzenia: Dzień Sapera

Nauczanie

Teologia ciała: 42. Kryterium pełnej oceny aktu wewnętrznego

 fot. Grzegorz Gałązka

Najważniejszy cykl katechez Jana Pawła II po raz pierwszy od 40 lat w oryginalnej wersji dźwiękowej. Najpierw streszczenie Jana Pawła II w języku polskim, a natępnie cała katecheza z tłumaczeniem na język polski.

42. Kryterium pełnej oceny aktu wewnętrznego

1 Docieramy w naszej analizie do trzeciego członu Chrystusowej wypowiedzi z Kazania na Górze (Mt 5,27-28): „Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! [człon pierwszy]. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę [człon drugi, gramatycznie zespolony z trzecim], już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”.

Zastosowana tutaj metoda podzielenia, czy też „rozbicia” tej wypowiedzi, na trzy kolejne człony może się wydać sztuczną. Jeśli jednakże szukamy sensu etycznego całej tej wypowiedzi, całego zwrotu, to zrozumieniu tego sensu może służyć taki właśnie podział na człony, jaki tu stosujemy, pod warunkiem, że nie stosujemy go tylko rozłącznie, ale i łącznie. Tak zaś staramy się czynić. Każdy z wyodrębnionych członów posiada jakąś swoją własną treść, sobie tylko właściwe konotacje, które w tym wyodrębnieniu staramy się ukazać — równocześnie zaś każdy z nich tłumaczy się w bezpośrednim związku z pozostałymi. Odnosi się to przede wszystkim do głównych elementów semantycznych, poprzez które wypowiedź łączy się w jedną całość. Są to elementy następujące: cudzołożyć — pożądać, cudzołożyć w ciele — cudzołożyć w sercu. W szczególności trudno byłoby ustalić sens etyczny „pożądania” bez owego ostatniego członu, którym jest „cudzołóstwo w sercu”. Do pewnego stopnia więc cała poprzedzająca analiza już w jakiś sposób ten ostatni człon uwzględniała. Równocześnie zaś pełniejsze zrozumienie owego członu: „scudzołożył w sercu” możliwe jest tylko po dokonaniu tej analizy.

2 Jak zaznaczyliśmy już na początku, chodzi o ustalenie sensu etycznego. Wypowiedź Chrystusa z Mt 5,27-28 wychodzi od przykazania „Nie cudzołóż” w tym celu, aby ukazać, w jaki sposób należy rozumieć i wypełniać owo przykazanie, aby „obfitowała w nim ta sprawiedliwość”, jaką zamierzył Bóg – Jahwe jako Prawodawca: aby obfitowała ona bardziej niż to wynika z interpretacji i kazuistyki uczonych Starego Testamentu. Jeśli słowa Chrystusa w tym znaczeniu zmierzają do ukształtowania nowego etosu (i to na gruncie tego samego przykazania), droga do tego może prowadzić tylko poprzez odkrycie wartości, które w starotestamentalnym rozumieniu i stosowaniu tego przykazania zostały zagubione.

3 Znamienny jest również pod tym względem kształt całej wypowiedzi Mt 5,27-28. Przykazanie „Nie cudzołóż” ma formę zakazu, wykluczającego w sposób kategoryczny określone zło moralne. Wiadomo, że to samo Prawo (Dekalog), obok zakazu „Nie cudzołóż”, zawiera również zakaz „Nie pożądaj żony bliźniego twego” (Wj 20,14.17; Pwt 5,18.21). Chrystus nie sprowadza jednego zakazu do drugiego. Chociaż mówi o „pożądaniu”, zmierza do głębszego wyjaśnienia „cudzołóstwa”. Znamienne jest to, iż po przytoczeniu zakazu „Nie cudzołóż” jako znanego słuchaczom, w dalszym ciągu swej wypowiedzi zmienia jej styl, jej strukturę logiczną z normatywnej na opisowo-stwierdzającą. Kiedy mówi: „kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” — opisuje fakt wewnętrzny, którego rzeczywistość słuchacze łatwo mogą wywołać w swej świadomości. Równocześnie poprzez fakt w ten sposób opisany i zakwalifikowany wskazuje na to, jak należy rozumieć i stosować w praktyce przykazanie „Nie cudzołóż”, aby prowadziło ono do tej „sprawiedliwości”, jaką zamierzył Prawodawca.

4 W ten sposób dochodzimy do owego zwrotu „scudzołożył w sercu”, który w całej wypowiedzi wydaje się kluczowy dla zrozumienia jej właściwego sensu etycznego — równocześnie zaś jest głównym źródłem ujawnienia tych wartości, które są istotne dla kształtu nowego etosu: dla etosu Kazania na Górze. Jak często w Ewangelii, także tutaj nie zachodzi to bez pewnego paradoksu. Jak bowiem może się dokonać „cudzołóstwo” bez „cudzołożenia”, to znaczy bez zewnętrznych działań, które pozwalają zidentyfikować czyn zakazany Prawem? Widzieliśmy, jak wiele wysiłków włożyła kazuistyka „uczonych w Piśmie” w sprawę tej identyfikacji. Ale nawet niezależnie od owej kazuistyki wydaje się oczywiste, że cudzołóstwo można zidentyfikować tylko „w ciele”, wtedy mianowicie, gdy oboje, mężczyzna i kobieta, którzy „łączą się z sobą tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24), nie są prawowitymi małżonkami: mężem i żoną. Jaki zatem sens może mieć „cudzołóstwo w sercu”? Czy wyrażenie to nie jest tylko przenośnią, której Nauczyciel użył w tym celu, ażeby mocniej uwydatnić grzeszność pożądania?

5 Jeślibyśmy przyjęli taką wykładnię semantyczną całej wypowiedzi Mt 5,27-28, wówczas należy gruntownie zastanowić się nad tym, jakie wynikałyby z niej wnioski natury etycznej — czyli wnioski co do etycznej prawidłowości i nieprawidłowości postępowania. Cudzołóstwo ma miejsce wówczas, gdy kobieta i mężczyzna, którzy „łączą się z sobą tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (por. Rdz 2,24), czyli w sposób właściwy dla małżonków, nie są prawowitymi małżonkami. Identyfikacja cudzołóstwa jako grzechu „w ciele” pozostaje ściśle i wyłącznie związana z aktem zewnętrznym (współżycie małżeńskie), odniesionym do społecznie również uznanego stanu działających osób. W danym wypadku ten stan jest niewłaściwy, nie uprawniający do takiego aktu (stąd właśnie nazwa „cudzołóstwo”).

6 Przechodząc do drugiego członu Chrystusowej wypowiedzi (to znaczy tego, w którym zaczyna się zarysowywać kształt nowego etosu), należałoby zwrot: „każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę” zrozumieć w wyłącznym odniesieniu do osób wedle społecznie uznanego ich stanu, wedle tego, czy są małżonkami czy też nie. Tutaj zaczyna się teren możliwych znaków zapytania. O ile bowiem nie może budzić żadnych wątpliwości fakt, iż Chrystus wskazuje na grzeszność wewnętrznego aktu pożądania, które wyraża się w spojrzeniu na każdą kobietę, która nie jest własną żoną patrzącego w ten sposób mężczyzny, to natomiast możemy, a nawet musimy pytać, czy tym samym zwrotem po prostu akceptuje czy też aprobuje takie spojrzenie, taki wewnętrzny akt pożądania, skierowany w stronę kobiety, która jest własną żoną patrzącego w ten sposób mężczyzny. Za odpowiedzią twierdzącą na to pytanie zdaje się przemawiać następująca przesłanka logiczna: tylko taki (w danym wypadku) mężczyzna może dopuścić się „cudzołóstwa w sercu”, który jest możliwym podmiotem „cudzołóstwa w ciele”. Ponieważ tym podmiotem nie może być mężczyzna – małżonek w stosunku do swej prawowitej żony, zatem owo „cudzołóstwo w sercu” może być winą każdego innego mężczyzny, natomiast nie może odnosić się do niego. On jeden nie może się go dopuścić w stosunku do swej żony. On jeden ma przeto wyłączne prawo „pożądać”, „pożądliwie patrzeć” na kobietę, która jest jego żoną i nigdy nie może być mowy o tym, ażeby poprzez taki akt wewnętrzny zasługiwał na oskarżenie o to, że ją „scudzołożył w sercu”. Jeśli z tytułu małżeństwa ma prawo do tego, aby „łączyć się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”, a taki akt nigdy nie może być nazwany „cudzołóstwem”, to analogicznie nie może również być określony jako „cudzołożenie w sercu” ów akt wewnętrzny pożądania, o którym mowa w Kazaniu na Górze.

7 Cała powyższa wykładnia słów Chrystusa z Mt 5,27-28 zdaje się odpowiadać logice Dekalogu, w którym obok przykazania „Nie cudzołóż” (VI) występuje również przykazanie „Nie pożądaj żony bliźniego twego” (IX). Prócz tego rozumowanie, jakie zostało przytoczone na jej poparcie, posiada wszystkie cechy obiektywnej poprawności i ścisłości. Tym niemniej, pozostaje uzasadniona wątpliwość, czy rozumowanie to uwzględnia wszystkie aspekty objawienia i teologii ciała, z którymi musimy liczyć się zwłaszcza przy rozumieniu słów Chrystusa. Zauważyliśmy już uprzednio, jaki jest „ciężar gatunkowy” jednego zwrotu, jak bogate są implikacje antropologiczne i teologiczne jednego zdania, w którym Chrystus odwołuje się do „początku” (por. Mt 19,8). Implikacje antropologiczne i teologiczne tej wypowiedzi z Kazania na Górze, w której odwołuje się On do serca ludzkiego, nadają jej również właściwy „ciężar gatunkowy”, a zarazem stanowią o spójności tej wypowiedzi z całokształtem nauczania ewangelicznego. I dlatego też musimy przyjąć, iż przedstawiona powyżej wykładnia, przy całej swojej obiektywnej poprawności i logicznej ścisłości, domaga się jednak pewnego poszerzenia, a nade wszystko pogłębienia. Musimy pamiętać, iż owo odwołanie się do serca ludzkiego, wyrażone paradoksalnym poniekąd zwrotem z Mt 5,27-28, pochodzi od Tego, który „wiedział, co jest w człowieku” (J 2,25). A jeśli słowa Jego stanowią potwierdzenie przykazań Dekalogu (i to nie tylko szóstego, ale także dziewiątego), to równocześnie są one wyrazem owej wiedzy o człowieku, która — jak to już gdzie indziej zauważyliśmy — pozwala nam łączyć świadomość jego grzeszności z perspektywą „odkupienia ciała” (Rdz 8,23). Ta właśnie „wiedza” stoi u podstaw nowego etosu, jaki wyłania się ze słów Kazania na Górze.

Biorąc to wszystko pod uwagę, wnioskujemy, że tak jak w rozumieniu „cudzołóstwa w ciele” Chrystus poddaje krytyce błędne i jednostronne rozumienie cudzołóstwa, jakie było konsekwencją odstępstwa od monogamii (czyli małżeństwa jako przymierza osób), tak też w rozumieniu owego „cudzołóstwa w sercu” bierze pod uwagę nie tylko sam stan faktyczno-prawny odnośnego mężczyzny i kobiety. Moralną ocenę „pożądania” uzależnia Chrystus przede wszystkim od samej osobowej godności mężczyzny i kobiety, co ma swoje znaczenie zarówno wówczas, gdy nie są oni związani małżeństwem, jak też — poniekąd bardziej jeszcze — wtedy, gdy są dla siebie małżonkami: żoną i mężem.

Pod tym kątem wypadnie nam jeszcze dokończyć analizę słów z Kazania na Górze przy najbliższej sposobności.

(1.10.1980)

Źródło:
;